6/26/2017

Historia dla najmłodszych

Historia dla najmłodszych
Annie Jay
"Elżbieta księżniczka z Wersalu. Sekret pozytywki."



Historia księżniczki Elżbiety, wnuczki króla Ludwika XV i siostry Ludwika XVI. Poznajemy jedenastoletnią dziewczynkę, rozpieszczoną, najmłodszą, czyli ulubienicę, której można więcej. Rozpoczynając przygodę z Elą: na początku mamy podpisane ilustracje wszystkich ważniejszych bohaterów książki, z krótką charakterystyką. Na końcu natomiast znajduje się plan Wersalu, a także informacja o modnych fryzurach za Ludwika XVI.

Sekret pozytywki to pierwszy tom, mnie zaciekawił ładnym wykonaniem i nawiązaniem do postaci historycznych. Oczywiście nie spotkamy tutaj wykładu typu: urodziła się, wychowała się, wyszła za mąż itd. Poznajemy raczej zwyczaje i zasady obowiązujące na francuskim dworze w XVIII wieku. Elżbieta ubolewa nad tym czego jej niewolno, jakie są jej obowiązki i czego się od niej wymaga. Trudniejsze zwrotu, które mogą nie być dziecku znane są okraszone przypisem (jak na zdjęciu poniżej) i od razu jasne o co chodzi. W tym tomie Elżbieta niechcący uszkodziła cenną pozytywkę otrzymaną od dziadka. Jednakże wtedy właśnie odnajduje ukrytą karteczkę z tajemniczą, zaszyfrowaną informacją. Postanawia odkryć prawdę.


Myślę, iż na początek przygody z historią jest to świetna książka, chociaż z oczywistych względów raczej dla dziewczynek. W ciekawy i przystępny sposób przybliża realia Wersalu, a także podsuwa kilka terminów, które mogą się później przydać na lekcji historii. 

Urocze ilustracje :) 

6/18/2017

Trochę muzyki....

Trochę muzyki....
IX Parada Orkiestr w Prószkowie


Coś dla ucha i oka. Orkiestra na żywo to zawsze coś innego, niż muzyka w radiu. W dodatku 12 orkiestr, w tym polskie, niemieckie i czeskie. Nie będę się rozpisywać, wrzucam kilka fotek i filmików :) 





video





video

6/15/2017

Mróz - pisarz i postać historyczna

Mróz - pisarz i postać historyczna
Remigiusz Mróz
"Behawiorysta"


Za chwilę lato, a ze wszech stron tylko informacje o Mrozie i Mrozie... Czytelniczki mojej biblioteki prawie się biją o jego książki, ale jakoś to nie moje klimaty. Zaciekawił mnie jednak "Behawiorysta" z tytułu i opisu wnioskowałam, że może przypaść mi do gustu. Czasem to jednak za mała motywacja. Niedawno był Festiwal Książki w Opolu, oczywiście autor był jednym z gości, kolejki po autografy pozazdrościłby niejeden PRL-owski sklep. Jednak zmotywowały mnie dopiero zaliczenia z przedmiotu zwanego "historią regionu". Przeglądając prace zaliczeniowe, które miały opisywać miejsce, wydarzenie, postać historyczną związaną z regionem studenta - mój promotor odkrył pracę pod tytułem "Remigiusz Mróz". Jeśli już historia o nim traktuje, muszę przeczytać którąś z książek - jak na odpowiedzialnego histeryka przystało.

Tyle wstępu. Nadszedł czas na książkę, którą czytało mi się dobrze. Po gromie filmów, seriali kryminalnych i kilku książkach traktujących o zwyrodnialcach, wiedziałam z czym będę się mierzyć w "Behawioryście".  Wiele ruchów było do przewidzenia, jednakże nie wpływało to na odbiór książki. Postać Gerarda, byłego prokuratora z manierami z poprzednich epok, mnie osobiście ujęła (ale to moje skłonności do nietuzinkowych imion i zanikających manier), chociaż mógł trochę szybciej poukładać te puzzle. Z zainteresowaniem jednak śledziłam jego poczynania i rozmowy, bo zgadzam się że wiele mówimy, nic nie mówiąc itd. Jednak mimo wykształcenia i pozorów, życie i przeszłość zostawiają ślad, który daje o sobie znać w najtrudniejszych chwilach, pokazując, że jesteśmy ludźmi. Mimo życia w XXI wieku gdzie mamy praktycznie do wszystkiego dostęp, informacje osaczają nas zewsząd, nasze pierwotne instynkty nas nie opuszczają. Zaś człowiek potrafi być niewyobrażalnie brutalny, bądź uległy.

Fabuły nie będę streszczać, bo to książka, którą należy przeczytać i się nad nią zastanowić. W sumie Opole nie jest duże, wielu z czytających orientuje się w topografii miasta. Ale to powinno uświadomić nam, że nie tylko w Ameryce takie rzeczy mogą się zdarzyć. Sam autor stwierdza, że zależało mu na jak najbardziej prawdopodobnym scenariuszu. I też mam nadzieję, że w wielu kwestiach się mylił.

6/12/2017

Bonowicz & Zakład Pogrzebowy

Bonowicz & Zakład Pogrzebowy
Karina Bonowicz
"I tu jest bies pogrzebany"


Uwielbiam takie książki, uśmiech towarzyszył mi prawie przez całą lekturę. Jest wszystko co człowiekowi do szczęścia potrzebne: zakład pogrzebowy, siostry typu dzień/noc, nieszczęśliwy pisarz i lekarz, a do tego autor z moim ulubionym poczuciem humoru. W końcu wszyscy dążymy do tego samego miejsca i nikt nie ominie zakładu pogrzebowego. A tam można spotkać ciekawych ludzi. 

Bohaterów poznajemy z ich perspektywy, każdy opowiada fragmenty swojego życia, razem tworząc całą historię. Są trochę groteskowi, ale w przyjemni w odbiorze, przedstawiają swoje wady, obawy i sposób patrzenia na świat. Maria panicznie boi się starości i wszędzie widzi jej oznaki, w końcu starzejemy się z każdą godziną. Nina jej młodsza siostra, choruje na... wszystko, a jej lista leków jest dłuższa niż litania. Edward pisarz bojący się własnego cienia i zabójczo zakochany w swojej żonie Marii, której zafundował celibat. Jakub, nieśmiały lekarz, cierpiący na bezsenność i monotonię własnego życia. Na końcu przedstawiam Eugeniusza, właściciela zakładu pogrzebowego, który nie wie czy nie czeka go śmierć, bo może to być ostateczny sposób ratowania rodzinnej firmy.

Wszystko przedstawione z dystansem i humorem, bo sprawy ostateczne i tak nikogo nie ominą. Polecam dla rozrywki i nietuzinkowych bohaterów. 


5/31/2017

Zaczynajmy od początku...

Zaczynajmy od początku...
Arthur Conan Doyle
"Studium w szkarłacie"


Wszystkim dobrze znany Sherlock Holmes, zachwyca i inspiruje od lat. Chyba nie ma dziecka, które nie słyszało o niezwykłym detektywie. Ile filmów, seriali i postaci zostało wykreowanych na Holmesie. Jednak pierwowzór i tak najlepszy. 

Ja swoją przygodę rozpoczynam od "Studium w szkarłacie", która przedstawia początki znajomości Sherlocka i Watsona. Ciekawej, pełnej sprzeczności przyjaźni i możliwości rozwiązywania zagadek. Już pierwsze odkrycia na miejscu zbrodni, współpraca z organami władzy tworzą nietuzinkową więź między bohaterami. I właśnie ona jest największym atutem powieści - ileż dywagacji na jej temat już można było przeczytać. Mnie natomiast zachwycił styl, lekkość pióra, pomimo sędziwego już wieku powieści. Arogancja Sherlocka, dedukcja i codzienne rytuały, zostają uzupełnione przez Watsona, który będąc jego przeciwieństwem, tak naprawdę uzupełnia go i wpływa na niego. W końcu pojawia się ktoś ważny dla detektywa, osoba z której zdaniem się liczy. 

Przyznam, iż po obejrzeniu kilku ekranizacji Sherlocka Holmesa i tak książka mnie bardziej zachwyciła. Ale zawsze uważam, że książka jest wyjątkowa, a bohaterowie w niej są bardziej nasi, niż ci ekranowi.

5/19/2017

Udręka braku...

Udręka braku...
Janusz L. Wiśniewski
"Udręka braku pożądania"


Do książek Wiśniewskiego zawsze siadam z ciekawością, bo ludzie mają zawsze coś do opowiedzenia. I mimo iż niektóre historie się powtórzą, to różnią się często szczegółami, bo relacje między ludzkie można włożyć w wyuczone szablony, ale zawsze znajdzie się ktoś kto od niego odchodzi. Tutaj dodatkowo zachwyca mnie okładka i nie tylko dlatego, iż pasuje do Grunt to okładka, ale ma coś co przyciąga wzrok.


Ten tom czytałam i ogarniał mnie wyjątkowy smutek. Każda historia była trudna, a w dodatku poznając tylko jej fragment wydawała się jeszcze trudniejsza. Mężczyzna zwierzający się z uczuć jakie nim targają od rozwodu, o poczuciu odtrącenia przez żonę i córki, które nie robiąc tego świadomie, żyjąc na dwa domy uwidaczniały pustkę w jakiej żył ich ojciec. Kobieta próbująca wydostać się z piekła zgotowanego przez Rosjanina, też w ciągłym niepokoju i niepewności. Później przypadki osób z oziębłością seksualną, którzy kochają, ale uświadamiają sobie, iż nie mogą dać partnerowi wszystkiego. Jak szukają pomocy, jak partnerzy ich wspierają. Wszystkie historie są piękne w swej udręce, bo często to właśnie towarzyszy bohaterom opowiadań. 

Krótkie, szorstkie, pełne emocji, brutalne, często niesprawiedliwe i bez ubarwień takie bywa życie - a te opowieści też takie są. Polecam fanom Wiśniewskiego i tym którzy dopiero go poznają. Mnie i tak za każdym razem urzeka. 

Chociaż mój egzemplarz miał dubeltowe strony, co było momentami ciekawe.

5/17/2017

Netflix i Anne with an "e"

Netflix i Anne with an "e"
Anne with an "e"

Ania z Zielonego Wzgórza, lektura lat młodzieńczych i duży sentyment w dorosłości. Książki, do których chętnie wracam i seria filmów z Megan Wollows. Bardzo lubiłam je oglądać, nawet enty raz. Oczywiście zastanawiałam się nad nowszą wersją filmów o Ani, ale jednak trudno dorównać dobrej ekranizacji. Netflix postanowił jednak spróbować. I jak wyszło? Cóż...


Uwielbiam tę nową wersję Ani! Niezwykła młoda aktorka, która mnie zachwyca swoją grą,  ciekawi aktorzy, piękne krajobrazy. Spokojna narracja przedstawiająca różne aspekty życia Ani, jej bliskich, przyjaciół, ludzi z otoczenia. Oczywiście to adaptacja i nie wszystko musi się zgadzać z książką, nigdy tego nie wymagam od ekranizacji, bo to zawsze wizja konkretnej grupy ludzi i nie musi się zgadzać z moimi odczuciami. 

Przyznam, iż przy pierwszych odcinkach łza się w oku kręciła, momenty gdy patrzyliśmy na chwile rozterki i szczęścia bohaterów tak pięknie ujętych. Niespiesznie, by widz również mógł się nad tym zastanowić i właśnie to mnie najbardziej w tej produkcji urzeka, nie pędzimy z materiałem, bo przedstawienie ludzkich uczuć jest równie istotne. Nie wiem jak wy, ale każdy odcinek był dla mnie przygodą, również emocjonalną. 


Na co jeszcze zwróciłam uwagę? Szorstkość i surowość krajobrazu, ludzi, ubrań. Ciekawe, nieszablonowe ujęcia np. kadr przez szybę, lustro, czy z jakiegoś ciekawego skosu, który tworzył klimat w scenie. Tak jak uwielbiałam bohaterów w starej wersji Ani, tak uwielbiam tych młodych, bo wykonali kawał dobrej roboty. Oczywiście sentyment pozostanie, ale Anię się po prostu kocha za to jaka jest i co wniosła do naszego życia: wyobraźnię, temperament, marzenia, odwagę, upór i tę wiarę w świat i ludzi. 

Poza tym Gilbert też dobrze się zapowiada. Mam nadzieję, że jednak nie poprzestaną na pierwszej serii i wrócimy do przygód Ani, nie Anny :) 

A jakie są wasze wrażenia i odczucia?

5/15/2017

Życie jest cudem, o który trzeba walczyć.

Życie jest cudem, o który trzeba walczyć.
Dorota Łosiewicz
"Życie jest cudem"



Każda z przedstawionych historii jest piękna, wzruszająca, momentami przerażająca. A fakt iż są one prawdziwe jeszcze bardziej oddziałuje na wyobraźnię. Nie ma tutaj specjalnie ubarwień, słowa bohaterów są często brutalne, zawsze szczere, bo sytuacje w jakich się znaleźli są sprawdzianem, tym najtrudniejszym w życiu.

10 historii pełnych nadziei, wiary i ludzkiej walki, by ocalić życie. W końcu życie jest naszym najcenniejszym darem, jedynym i niepodważalnym. Znajdziemy tutaj małżeństwa, które musiały przejść walkę o swoje dziecko - jeszcze nienarodzone. Takie, które miały niewiele czasu, aby pożegnać swoje maleństwo. Również takie, które rodzicielstwo momentami przerastało i musieli zdecydować czy walczyć. Dorota Łosiewicz przedstawia prawdziwych ludzi, ich życie, chwile szczęścia, zwątpienia, czas modlitwy, szukania odpowiedzi. Na pewno nie są to łatwe historie, bo wdzierają się głęboko, ale są to historie warte opowiedzenia. Historie prawdziwych bohaterów. 

Nie będę streszczać każdej historii, bo trzeba się z nimi zapoznać osobiście, są przepięknie opisane, bez zbędnych ozdobników. Poruszają i skłaniają do reflekcji, ukazują jakim cudem jest życie i że czasem trzeba o nie naprawdę zawalczyć.

5/06/2017

Nowa forma @kajeciku

Nowa forma @kajeciku
Witam, 
jak wiecie uwielbiam cytaty. Sporadycznie umieszczałam posty z kilkoma fajnymi (wg mnie :P) hasłami znanych/nieznanych. Ciągle mi jednak czegoś brakowało. W międzyczasie dużo chodzę z aparatem i pstrykam. Uznałam a jeśli to połączę, może wyjdzie coś fajnego. Wiem, że stron z takimi cytatami jest sporo, ale te zrobione samemu są zawsze jakby fajniejsze, bo zrobione samodzielnie. Wstępnie podrzucam dwa w moim wykonaniu. 

Miłego weekendu. Może chociaż u was słońce na horyzoncie!




5/04/2017

Poznań w obiektywie

Poznań w obiektywie
Sprawy zawodowe tym razem wysłały mnie do Poznania. Między spotkaniami i wizytą w archiwum udało mi się popełnić kilka zdjęć. Muszę przyznać, że to piękne i ciekawe miasto i mam nadzieję, że następnym razem będę miała więcej czasu na zwiedzanie.

Oczywiście w miarę możliwości zapraszam na stronę Fb i Insta :) 



5/02/2017

Kreatywność ważny element życia

Kreatywność ważny element życia
Elizabeth Gilbert
"Wielka Magia
odważ się żyć kreatywnie"


Tłumaczenie: Bożena Jóźwiak

Jak często macie dosyć? Jak często zostawiacie coś niedokończone? Ile razy się zastanawiacie czy coś ma sens, czy opłaca się coś robić? Albo ile razy przyszła myśl o pozostawieniu blogowania, pisania, czytania? Bo akurat macie doła, a wena i chęci odeszły w siną dal. Jak tak pomyślę, to w sumie też lubię dramatyzować i rzucać i szukać czegoś nowego. Ale i tak książkę mimo wszystko pakuję jako pierwszą do torby.

Gilbert opisuje w całkiem zabawny i przystępny sposób rzeczy, o których wiemy. Jak zaczynasz - dokończ. Nie opłaca się? Trudno, ale skoro lubisz to robić i sprawia ci przyjemność, zrób mimo wszystko. Jest marzenie, czy pomysł na coś nowego, ale się boisz (siebie, reakcji najbliższych, obcych) - zaryzykuj, bo twoje życie nie trwa wiecznie, a marzenia same się nie zrealizują. Jednak nie może być tak pięknie cały czas, bo każdy ma chwile zwątpienia, rezygnacji i obrazy na cały wszechświat. Ten wątek też porusza i utwierdza nas, iż to nie omija nikogo. Każdy musi walczyć sam ze sobą, bo jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi, ale również najgorszymi wrogami. Bo sami sobie najlepiej podcinamy skrzydła. Oczywiście Gilbert ma swoje sprawdzone metody radzenia sobie z tymi chwilami zwątpienia, ale podaje też jak radzą sobie z tym jej znajomi. 

Książka niezwykle pozytywna. Przypomina o rzeczach oczywistych, tak oczywistych, że o nich zapominamy i później często stoimy pod ścianą nie do przejścia. A wystarczy czy nie ma innego przejścia. Bo życie jest by się cieszyć tym co mamy, co możemy zrobić. Nieważne czy innym się spodoba nasze hobby, nasze marzenie - bo ono jest nasze, a jeśli nikomu nie szkodzimy, to tym bardziej nie powinno ich to obchodzić.

Przyznam, że uwielbiam takie książki z pozytywną energią, bo w chwilach zwątpienia są najlepsze. W końcu każdy potrzebuje taką przypominajkę, która powie jesteś świetny, rób dalej to co lubisz. Bo mając swoje zainteresowania, łatwiej żyć w monotonii codzienności. Aby pod koniec dnia powiedzieć sobie: jestem zajebista/y!

4/30/2017

Baśnie ze świata Hogwartu

Baśnie ze świata Hogwartu
J. K. Rowling
"Baśnie Barda Beedle'a"


Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Po lekturze "Fantastycznych zwierząt" musiała nadejść pora na baśnie, jak na potteromaniaka lekkiej klasy przystało. Uwielbiam baśnie, mam nadzieję że nigdy z nich nie wyrosnę, bo według mnie naprawdę potrafią wnieść do naszego życia coś ważnego. Już sam fakt, że miały nie tylko ciekawić, ale przede wszystkim uczyć i przestrzegać ludzi i pierwsze baśnie nie były z takimi pięknymi happy endami (choć obecnie na ogół chcemy wszędzie szczęśliwych zakończeń). Były dostosowane do zaistniałych okoliczności i miały wówczas konkretne zastosowanie. Obecnie mogą być skarbnicą dla badaczy, bo każda baśń wiele mówi o czasie i ludziach, którzy żyli gdy ona była tworzona. 

I tak zawsze mnie ciekawiły baśnie przewijające się przez tomy o Harrym Potterze. Rowling stworzyła świat, który miał własne baśnie, chroniące bohaterów jej serii. To niezwykłe, że były integralnym elementem i mogły pojawiać się i znikać, tak jak to jest z naszymi baśniami. Kształtują nas, znikają i pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie życia. Ile razy spacerując po lesie, ktoś pomyślał o wilku, Kapturku, może innych stworzeniach, o których słuchał w dzieciństwie? Tak naprawdę w poznaliśmy historię o trzech Braciach już w tomach o Harrym, jednakże inne pojawiały się urywkami, sygnalizując - istniejemy i się pojawimy. I oto mamy niepozorną książkę opowiadającą o magicznym garnku, fontannie szczęścia, o nieczułym czarodzieju i praczce zmieniającej się w królika. Są magiczne, ale uczą że świat jest piękny z magią i bez magii, bo wiele rzeczy zależy od nas i naszego podejścia do życia.

Baśnie Barda Beedle'a przeczytałam w jeden wieczór i świetnie się bawiłam. Cieszę się, że powstała książka o baśniach ze świata czarodziejów. Czuję niedosyt, chciałabym ich więcej. Notatki stworzone przez Dumbledore'a mnie zachwyciły, otwierają tyle możliwości do kontynuacji, że sama jestem ciekawa, czy autorka to wykorzysta. 

Zapraszam na InstaFb :) 

4/28/2017

Zwrot w przygodach Flavii de Luce

Zwrot w przygodach Flavii de Luce
Alan Bradley
"Flavia de Luce
Obelisk kładzie się cieniem"


Jakoś ostatnio mam szczęście do książek traktujących o stracie. W dużej mierze stracie najbliższych ludzi oraz o tym jak w całej zaistniałej sytuacji odnajdują się dzieci. Cała seria za mną, aż lękam się przed kolejną lekturą, która czeka na półce.

Wracając jednak do Flavii "Obelisk kładzie się cieniem" to już szósty tom przygód ciekawskiej, wygadanej jedenastolatki. Jednakże różniący się znacznie od poprzednich. Znika powoli beztroska Flavia, czasem naiwna, zawsze ze szczerymi chęciami i smykałką do rozwiązywania zagadek kryminalnych, dociera do niej również, iż chemikalia w jej laboratorium chemicznym cudownie same się nie pojawiały i zawsze ktoś nad nią czuwał, pozwalając jej na samorozwój. Flavia dowiaduje się, iż odnaleziono ciało jej zmarłej matki, której nawet nie pamięta, bo miała roczek jak zaginęła. W międzyczasie odnajduje również stary film, w którym podziwia i poznaje poniekąd własną matkę. Jak wiadomo to trudny okres dla każdego członka rodziny, każdy inaczej przeżywa żałobę, każdy inaczej odczuwa stratę, co jest widoczne w tym tomie przygód Flavii. 

Przygotowania do ostatniego pożegnania Pani de Luce są również momentem, w którym Flavia odkrywa tajemnice własnej rodziny, a także powinności i obowiązki jakie ją czekają w przyszłości. Odkryje prawdziwą przyczynę śmierci matki, a także dowie się jak wiele podczas wojny wycierpiał jej ojciec i kamerdyner. Zacznie poznawać dokładniej świat dorosłych. Również pojmowanie świata i świadomość młodej damy się zmieniają, za chwilę skończy dwanaście lat i zacznie wchodzić w wiek dorastania, z którego notabene tak się zaśmiewała, gdy dotyczył jej starszych sióstr.

Pojawią się starzy bohaterowie, przewijający się w poprzednich tomach, ale również nowi, którzy zapewne zawitają w kolejnych przygodach Flavii. Autor przygotowuje zarówno Flavię, jak i czytelnika, iż od tej pory wiele się zmieni. A mała dziecinna Flavia, zacznie dorastać i będzie musiała stawić czoła zagadką większego kalibru. 

4/18/2017

Gdy wali się świat i przychodzi potwór

Gdy wali się świat i przychodzi potwór
Patrick Ness
Siobhan Dowd
"Siedem minut po północy"


Jak w tak niewielkiej książce można zawrzeć tyle emocji? Czytając "Oskara i panią Różę" myślałam, że trudno będzie o coś równie przejmującego. A jednak. Tutaj nie mamy chorego na raka chłopca, ale chłopca, który przez raka traci właśnie najważniejszą osobę w życiu - mamę. 

Conor żyje sam z mamą, tato założył nową rodzinę za oceanem i czasem dzwoni. Babcia jest inna niż wszystkie mu znane babcie, bo pracuje, stroi się i zdecydowanie nie gotuje. Conor zdaje sobie sprawę, że mama choruje i że leczenie może potrwać. Ale zaczyna nawiedzać go koszmar, tak straszny, że niszczy go jeszcze bardziej niż zaistniała sytuacja. Potem pojawia się potwór, zawsze o 12:07, aby opowiedzieć chłopcu historię. A raczej trzy, czwartą ma opowiedzieć Conor i ma być prawdą. 

Historie potwora pokazują świat i ludzi w szarościach. Takich rzeczywistych, z dobrymi i złymi cechami, wyborami. Świat jaki widzą dorośli, gdzie zło nie zawsze jest złem, a decyzje niosą konsekwencje. Świat przed którym matki chronią dzieci, bo jeszcze im się przyjdzie z nim zmierzyć. Conor ma to nieszczęście, że świat przyszedł wcześniej i niszczy powoli jego raj zbudowany z mamą. W tym świecie Conor ma jeden poważny problem, którym jest jego koszmar. Bo przez ten koszmar on uważa się za tego złego... 

Niezwykle trudnym czasem dla każdego jest choroba najbliższych. Często przerasta nas, dziecko tym bardziej. Z racji zupełnie innego pojmowania świata, dobra, zła dziecko tworzy swoją wersję rzeczywistości, z którą potwór pomaga mu się uporać. My mamy psychologów, ale warto pamiętać, że gdy jest trudny czas dla rodziny dotyczy on wszystkich członków - nawet jeśli dziecku nie powiemy prawdy, ono i tak będzie wiedziało. 

Książka wzrusza, zasmuca i jest brutalna, bo wszystko toczy się nadal, mimo naszej tragedii. Polecam na chwilę zadumy. 

A w te zimne dni,  trochę wiosny na Fb CzerwoneTrampki.

4/11/2017

Newt Skamander i jego miłość do zwierząt

Newt Skamander i jego miłość do zwierząt
J.K. Rowling
"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć 
Newt Skamander"


Mam słabość do świata, który wykreowała J.K. Rowling. Magia, przyjaciele, przygody, fantastyczne zwierzęta, mnóstwo niesamowitych pomysłów to moje dzieciństwo z Harrym Potterem. Dlatego nie mogło zabraknąć "Fantastycznych zwierząt" zarówno jeśli mówimy o ekranizacji, jak również o wersji książkowej. Ale chyba nie jestem jedynym fanem magicznej serii Rowling.

Rozpoczynamy wstępem Newta Skamandera z adnotacją, że przedmowa jest tylko dla czarodziei i już buźka się cieszy, załapaliśmy się na nią. A poważnie zabawny wstęp i rzeczowy jak przystało na podręcznik. Rys historyczny - jest, odniesienie do mugoli - jest, klasyfikacja Ministerstwa Magii - jest. Możemy rozpoczynać naukę. Wiele haseł posiada również ilustrację, co sprawia że naprawdę chciałoby się te zwierzęta spotkać. Jeśli istniało prawdopodobieństwo spotkania zwierząt z mugolami, owa informacja również znajduje się w podręczniku.




Ogólnie książkę polecam młodszym, starszym, szczególnie fanom świata Harry'ego Pottera i zauroczonym Newtem Skamanderem. Mnie zachwyciły ilustracje, piękne i tak mi się zamarzyło, żeby wszystkie fantastyczne zwierzęta zobaczyć, choćby tylko na ekranie. Ach, to jest jeden z tych podręczników, do których chętnie będę wracała :P 

Oczywiście serdecznie zapraszam na Insta i Facebook

4/05/2017

Zapach wanilii

Zapach wanilii
Magdalena Witkiewicz
"Szczęście pachnące wanilią"


Każdy z nas ma w swoich wspomnieniach jakiś zapach, przedmiot czy kolor, który wywołuje uśmiech i moment szczęścia. W tej książce pani Witkiewicz również opisuje kobiety zmagające się z życiem i walczące o swoje marzenia, które przychodzą z najmniej spodziewanego kierunku. "Szczęście pachnące wanilią" to trzecia część serii Milaczek. 

Jeśli ktoś się już spotkał z książkami Magdaleny Witkiewicz na pewno się nie zawiedzie. Książka pełna ciekawych, zabawnych zdarzeń. Nietuzinkowi bohaterowie: Bachor, Zofia, Milaczek, Ada, Pani Perfekcyjna, Pani Psycholog, Pedagog szukający zmian. Rozpoczynając od Ady, która ma kawiarnię (zamiast alimentów) i musi wiązać koniec z końcem, a w dodatku niania jej rocznego synka postanawia zmienić pracę. Kobieta na skraju rozpaczy opiekunki i osobę, która wynajmie część pomieszczeń w kawiarni. I tutaj zaczyna się akacja. Jak osoby mieszkające tak blisko siebie do tej pory się nie poznały. Ale to cecha XXI wieku i ciągłego zabiegania. Ale od czego jest kawiarnia, ciepła kawa i ciasteczko, kącik dla dziecka i mężczyźni. Bo tak naprawdę zawsze chodzi o mężczyznę.

Pełna humoru, ciepła historia o tym co może się zdarzyć po słowach: "i żyli długo i szczęśliwie..." O problemach mężatek z dziećmi, matek samotnych, kobiet samotnych - ale z zasadami i o zwariowanej staruszce, która zawsze wie najlepiej :) 

4/03/2017

Kilka perełek

Kilka perełek

Ostatnio wpadły w moje ręce, które polecacie?? 

1. Riley Lucinda, Siedem sióstr
2. Tyrmund Leopold, U brzegów jazzu
3. Witkiewicz Magdalena, Szczęście pachnące wanilią
4. Ness Patrick, Siedem minut po północy
5. Arenz Edward, Zapach czekolady
6. Fellowes Julian, Belgravia
7. Ahern Cecelia, Podarunek
8. Loter Maciej, Chłopiec w czerwonej sukience
9. Przybyłek Agata, Kobiety wzdychają częściej


Moja inspiracja ostatnimi czasy :) 


3/27/2017

Singielka to nie panna samo zło

Singielka to nie panna samo zło
Mady Hale
Singielka.
Życie i miłość z nutką śmiałości


Życie pisze różne scenariusze. Jedni odnajdują swoją miłość w szkole, niektórzy już w przedszkolu. Drudzy szukają i metodą prób i błędów układają sobie z kimś życie. Kolejni czekają na księcia na białym koniu, bądź szukają partnera, z którym mogą się związać z rozsądku. I w świecie funkcjonują poradniki małżeńskie, o poszukiwaniu drugiej połówki, jak się ubierać na randki, czy co zrobić by go usidlić. Jednak bycie Singlem nadal nie jest dobrze postrzegane. Oczywiście wszyscy mówią taka moda, ale na każdym przyjęciu rodzinnym słyszymy - a może byś sobie kogoś znalazła, a szukasz w ogóle? Tych tekstów pewnie znacie więcej.

Ten poradnik nie jest o tym, że każdy powinien być singlem i cieszyć się życiem. Mowa tutaj o takim etapie życia, który prawie każdy musi przejść. Bo trzeba nauczyć się żyć ze sobą, wychodzić do ludzi i nie odmawiać sobie przyjemności, bo głupio będę wyglądać sama. Może pierwsze wyjścia w pojedynkę nie są najłatwiejsze, ale kto jak nie my (singielki). Jak autorka zapisała, singielki są silne, bo wszystkiemu stawiają czoła w pojedynkę i próbują, próbują - a w sumie to w życiu najważniejsze. O tych wszystkich potyczkach, słabych i mocnych stronach bycia singlem opowiada szczerze. Zatem chwilami, stwierdzicie że wam się też coś podobnego zdarza, a może czymś się zainspirujecie.

Polecam książkę! Świetnie się czyta, a przede wszystkim podnosi na duchu. Bo czy znajdziemy tego jedynego, czy nie, życie mamy jedno i należy je wykorzystać jak najlepiej. A singielstwo to nie choroba i można z tym żyć oraz oddychać pełną piersią.

3/22/2017

Kamienne Anioły

Kamienne Anioły
Kristina Ohlsson
Kamienne anioły


Seria, którą polecam młodszym. Oczywiście znowu rozpoczęłam od końca, jednakże wzruszyłam się przy lekturze. Oprócz przygód typowych dla młodego czytelnika, autorka porusza tematy trudne dla każdego, niezależnie od wieku. Porusza uczucia jakie towarzyszą nam gdy tracimy kogoś bliższego, gdy przenosimy się do innego miejsca i musimy rozpoczynać wszystko od nowa. Ale tutaj widzimy te problemy oczami dziecka, jak ono się czuje i co czasami sobie wyobraża, jeśli dorośli nie tłumaczą zachodzących zmian.

Simona, Aladdin i Billie są przyjaciółmi i to właśnie im są poświęcone trzy tomy autorstwa Kristiny Ohlsson. Ich przyjaźń jest poddawana różnym próbom, w zależności od życiowych rozterek. Nauczyli się już współpracować, aby rozwiązać każdą zagadkę i wspierają się w trudnych momentach ich życia. Bo kto cię lepiej zrozumie, niż przyjaciel. 

Młodzi bohaterowie muszą rozwikłać zagadkę dotyczącą kamiennych aniołów umieszczonych w ogrodzie babci. Jednakże rozwiązanie zagadki zaskoczy wszystkich, starszych i młodszych. Ale to nie wszystko, Simonie przyjdzie się zmierzyć z jednym z najtrudniejszych sprawdzianem, chorobą nowotworową babci. Osoby, u której spędza każdy wolny czas. Oczywiście czytając wiemy tyle ile Simona, czyli często niewiele, sama musi składać kolejne elementy układanki, bo jak to dorośli mają w zwyczaju, nie mówią dziecku, aby je chronić. 

Myślę, że owa seria sprawdzi się wśród młodszych czytelników, a starszym polecam, aby przypomnieć sobie, jak to było, gdy to im się nie mówiło. Bo prawda jest taka, że dziecko i tak się dowie prawdy, tylko na ogół drogę do niej ma dłuższą.

2/20/2017

Oczami dziecka

Oczami dziecka
Francine Rivers
Pudełko po butach


Maleńka książeczka, która mnie wzruszyła. Piękna historia o chłopcu Timmym, który wszędzie chodził ze swoim czerwonym pudełkiem. Nigdy nie zostawiał nigdzie swojego pudełka, a gdy pytano co tam ma mówił "różne rzeczy". Timmy trafił do domu Mary i Davida Holmesów, gdy jego ojciec trafił do więzienia, a matka tak długo pracowała, że nie miała czasu dla syna. Był miłym i grzecznym chłopcem, a rodzice zastępczy byli z niego bardzo zadowoleni, stworzyli mu też bezpieczny dom, którego potrzebował. Jego matka regularnie go odwiedzała, by spędzić z nim trochę czasu.

Nikt jednak nie wiedział co chłopiec ma w pudełku. Nadszedł czas Świąt Bożonarodzeniowych i Timmy jako czwarty król niósł Dzieciątku dary do żłóbka, było to jego czerwone pudełko. Postanowił je ofiarować Jezusowi, bo pudełko było jego życiem. Wspomnieniami, zmartwieniami, radościami, nadziejami i znalazł osobę, której chciał ofiarować to wszystko. 

Dla mnie to piękna historia. Myślę że spodoba się niejednemu i nieważne jakiego jest wyznania. Bo to historia o dziecku, które ma swoje zmartwienia i radości, nosi je w "pudełku" i czeka na chwilę, aby komuś je powierzyć. Dodatkiem do książeczki jest płyta DVD, na której znajduje się historia Timmy'ego oraz opowieść bożonarodzeniowa wszystko czytane przez Tadeusza Chudeckiego i malowane piaskiem przez Tetianę Galistynę.

2/03/2017

Czy schizofrenię można wyleczyć?

Czy schizofrenię można wyleczyć?
Arnhild Lauveng
Byłam po drugiej stronie lustra.
Wygrana walka ze schizofrenią


Można normalnie funkcjonować, chodzić do szkoły, mieć dobre oceny, koleżanki i perspektywy na przyszłość. Później może nadejść chwila, która wszystko zmieni. Nie będzie lekcji, ocen, perspektyw. Lekarz powie: Nigdy nie wyzdrowiejesz, może być lepiej, ale nie będziesz zdrowa. Osobiście nie chciałabym tego usłyszeć, od nikogo. A to właśnie usłyszała Arnhild Lauveng, u której wykryto schizofrenię. 

Książka oczywiście posiada medyczne informacje o objawach, definicjach itd. Ale jest przede wszystkim pamiętnikiem Arnhild, w którym opisuje kolejne swoje przeszkody, swoje głosy, halucynacje, kolejne kliniki, lekarzy i specjalistów. Lata walki o swoją przyszłość i zdrowie. Ile razy musiała usłyszeć, że nie będzie lepiej, nigdy nie wyzdrowieje. Chyba były momenty, gdy sama w to wierzyła. Jednak ciągle walczyła, lepiej lub gorzej, ale postanowiła nie zatracić się w chorobie. Jej droga do zdrowia pokazuje jak nadal człowiek może traktować człowieka. I jak ważne są relacje miedzy ludźmi: lekarz-pacjent, chory-rodzina, przyjaciele, nawet chory-chory. Bo możemy spotkać ludzi, którzy nas wesprą, ale spotkamy również tych podcinających skrzydła.

Mogę zdradzić, iż obecnie Arnhild skończyła psychologię i jest terapeutką. Sama książka pozwala nam zajrzeć do świata schizofrenika, choć jak zaznacza autorka, każdy tworzy sobie inny świat, bo jego lęki są zupełnie inne. Jak można przeczytać na okładce książki "Jest to książka o nadziei", bo tego tak naprawdę potrzebuje każdy chory. Na psychologii się nie znam, jednakże książka okazała się ciekawą lekturą i skuszę się również na "Niepotrzebną jak róża".

2/02/2017

Sprzedam, najlepiej w dobre ręce

Sprzedam, najlepiej w dobre ręce
Witam. Przeprowadzka wiąże się często ze zmianami, w moim przypadku również z porządkami na półkach. Dojrzałam do sprzedania kilku tytułów, kilka oddałam do biblioteki, cała masa nadal zalega na regałach. Za książki nie chcę chyba zbyt dużej sumy, ale mam nadzieję że ktoś się może skusi. Oczywiście do kwoty proszę doliczyć koszty przesyłki. Częstujcie się.

Książki za 5 zł.szt.


Książki za 10 zł/szt.




1/30/2017

Kajecik@ 1/17

Kajecik@ 1/17

Dzisiaj trochę inny kajecik, zainspirowany twitterem, w dodatku teksty będą po angielsku. Mam jednak wrażenie, ze nie będą zbyt skomplikowane i szybko rozszyfrujecie polskie odpowiedniki. 

Be thankful for what you have. You have no idea how many people
would love to have what you've got.

Travel. As much as you can. As far as you can. As long as you can.
Life’s not meant to be lived in one place.

Isn’t it scary knowing that any time could be the last time you talk to someone?
Always keep that in mind.



Never ignore someone who cares for you, because someday you'll realize you've lost a diamond while you were busy collecting stones.

No matter how good or bad you think life is, wake up each day and be thankful for life. Someone somewhere else is fighting to survive.

Stop looking for perfect partners. Just find someone who know how lucky they are when they have you.



1/25/2017

Book Tour z Chłopakiem na zastępstwo

Book Tour z Chłopakiem na zastępstwo
Kasie West
Chłopak na zastępstwo


Dzięki, dziękuję, thanks :) 
Book Tour z Chłopakiem na zastępstwo to świetne przedsięwzięcie i jest mi niezmiernie miło, że mogłam w nim uczestniczyć. Książka już zapakowana i jutro rusza dalej. Życzę miłej lektury. Dla mnie była niezwykłym doświadczeniem, tyle ważnych spraw, w dodatku skłoniła do refleksji

W tej książce coś jest. Coś co przyciąga od pierwszej strony i trzyma do ostatniej. Może to bohaterowie bardzo realistyczni. Takich ludzi możemy spotkać na ulicy, mogą być naszymi znajomymi, może sami się z nimi utożsamiamy. Taka jest Gia - idealna z zewnątrz, wewnątrz nikt jej tak do końca nie poznał, Hayden - chłopak uczący się aktorstwa, z przykrymi doświadczeniami z byłą dziewczyną. Drew - brat Gii, student filmoznawstwa, który stworzył ciekawy dokument, ale nie myślał o uczuciach filmowanych osób. Jules - jakie ma intencje dowiadujemy się na końcu, jednak bardzo namiesza w życiu Gii. Bec - przechodzi bunt i nie potrafi wyrazić własnych uczuć, boi się zaangażowania. To książka o dojrzewaniu w trudnym współczesnym świecie. Gdzie więcej przyjaciół ma się na portalach społecznościowych, niż w życiu realnym. Gdzie już dzieci dążą do doskonałości, bo takie wzorce wyciągają z domu. To książka o przyjaźni, miłości, poszukiwaniach, uśmiechach, nadziejach i przebaczeniu. To książka, którą polecam młodzieży i dorosłym, każdemu. Bo zgubić się można bardzo szybko, ale powrót na dobrą drogę bywa trudny i wyboisty.

Historia zaczyna się niewinnie, Gia prosi chłopaka na parkingu, by udawał jej faceta przez jeden wieczór. Musi coś udowodnić przyjaciółką. Proste? Ale konsekwencje będą ogromne dla wszystkich. Młodość rządzi się własnymi prawami, człowiek szuka własnego ja wśród obowiązującej hierarchii w szkole, grona przyjaciół wśród laików, tweetów itd. Zresztą blogerzy sami często czekają na reakcję na swoje posty. Taka jest prawda w dzisiejszym świecie gubimy się, my dorośli wnikamy w otchłań internetu, portali społecznościowych, mimo iż jesteśmy już jakoś ukształtowani. A co ma począć młody człowiek? Często pozostawiony sam sobie? Czemu Gia postanowiła okłamać przyjaciółki? Nie chciała ich stracić, bała się ze potknięcie zniszczy jej wizerunek. To smutne, ze młodzi ludzie są tak zależni od opinii innych. Że dowartościowania szukają w laikach i tweetach. Smutne, ale to chyba symbol XXI wieku. 

Może jednak zaprośmy znajomych, rodzinę na kawę i odłóżmy telefon. Internet nie ucieknie i nie zniknie. W przeciwieństwie do ludzi. 


1/12/2017

Coś co mnie zaciekawiło ostatnio.

Coś co mnie zaciekawiło ostatnio.

Ostatnio szukam książek, które mnie zaciekawią, może to jakiś kryzys, ale potrzebuje jakieś odmienności. Przeszukując internet i półki biblioteczne, natrafiłam na kilka ciekawych, moim zdaniem, publikacji. Czy tylko ja tak lubię buszować po półkach bibliotecznych? Czemu teraz coraz więcej bibliotek ma utrudniony dostęp do regałów?

1. Lauveng A., Byłam po drugiej stronie lustra
2. Lauveng A., Niepotrzebna jak róża
3. Warda M., Ta, którą znam
4. Kliniczna skuteczność NLP i NLPt 
5. Cyrulnik B., Rozmowy o miłości na skraju przepaści
6. Bond M., Siła innych
7. Janyska A., To nie jest opowieść dla młodych ludzi
8. Manipulacja
9. Kubaszczyk J., Faktura oryginału i przekładu : o przekładzie tekstów literackich

Może którąś już czytaliście? Polecacie?
Właśnie czytam "Byłam po drugiej stronie lustra" i przyznam że to intrygująca lektura.

1/06/2017

Od złego zaczynamy

Od złego zaczynamy
Katie Alender
Złe dziewczyny nie umierają


Rok rozpoczynam pod znakiem horrorów, thrillerów i pewnie kryminałów - takie me założenie. A że nie jestem ich miłośniczką, bo po obejrzeniu jednego, mam tydzień z głowy - boję się nawet własnego cienia. Postanowiłam rozpocząć od młodzieżówki z nadzieją, że będzie łagodniej. Jednakże na studiach zainteresowałam się demonologią słowiańską i trochę poczytałam na ten temat, więc postanowiłam jeszcze raz spróbować z ludzkimi lękami. 

Zagłębiając się w historię sióstr, Alexis i Kasey, poznając stary dom w którym żyją - zastanawiałam się czy chciałabym mieszkać w budynku z duszą i historią. I czy chciałabym wiedzieć co tam się stało. Czy po prostu zachwycać się budynkiem i żyć w nieświadomości. Alexis miała poniekąd szczęście, udało jej się i TO COŚ w domu zostawiło ją w spokoju. Kasey miała mniej szczęścia i TO COŚ zostało jej najlepszym przyjacielem. Wykorzystało jej kompleksy i zainteresowania, jej niepewność w nowej rzeczywistości. Coraz bardziej zamknięta w sobie i pochłonięta tym co się z nią działo, nie zważała na konsekwencje. A TO było coraz bardziej zachłanne, ciągle chciało więcej, poza tym głównym celem była zemsta. I to takiej szeroko zakrojonej, nie na winnych, ale na kolejnych pokoleniach. Alexis musi się zmierzyć ze wszystkimi swoimi słabościami i zaufać ludziom, którym do tej pory nie ufała. Ale czy zdąży? Czy przewartościowanie swojego świata nie zniszczy i jej?

Alexis z buntowniczki musi zamienić się w wybawiciela własnej siostry i ludzi, którzy nigdy się o tym nie dowiedzą. W trakcie lektury można obserwować jak zmienia się główna bohaterka, robi się samodzielna i potrafi sama decydować co jest dla niej dobre. Obok postaci z horrorów autorka zakreśliła tutaj grupę nastolatków i jeden z najtrudniejszych okresów życia - dojrzewanie. Podział wśród młodzieży i obowiązujące tam zasady bywają większym horrorem niż niejeden demon. Autorka dobierając postaci dokładnie przemyślała co powinny wnosić i jakie stereotypy przełamywać i tak oto mamy buntowniczkę, cheerleaderkę i przewodniczącego - osoby które w ogóle nie powinny razem funkcjonować. A ostatecznie razem muszą pokonać demona. 

Książkę czyta się szybko, autorka rzuca kilka tropów, by zmylić czytelnika i chociaż fabuła nie jest zbyt skomplikowana, przyjemnie się czyta. Przewidywalność fabuły autorka nadrabia ciekawie skonstruowanymi bohaterami, są dopracowani i potrafią nie raz zaskoczyć. Książkę oczywiście polecam, sama mam zamiar sięgnąć po kontynuację.
Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger