Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura amerykańska. Pokaż wszystkie posty

stycznia 13, 2019

Marissa Meyer "Cinder"

Marissa Meyer "Cinder"


"Cinder" jest jedną z niewielu książek, do których wróciłam. Pierwszy raz czytałam ją kilka lat temu, w dodatku w innej szacie graficznej. Nowe wydanie jest piękne, ale nadal mam sentyment do tego starego. Chętnie powróciłam do historii Cinder i choć wówczas zakończyłam przygodę na pierwszym tomie, bo zaczęłam lekturę od drugiego, obudziła się we mnie nostalgia (to były początki mojego blogowania) i zawód, że nie miałam okazji przeczytać kolejnych tomów.

Meyer przenosi nas do zupełnie innego świata, gdzie pośród ludzi żyją księżycowi, a wielu ludzi z powodu mechanicznych części ciała, stało się cyborgami. Takim cyborgiem jest Cinder. Jak w tradycyjnej historii, tak i tutaj jest sierotą, nieakceptowaną przez macochę. Jednak Cinder jest pożyteczna, jako mechanik zarabia na utrzymanie macochy i sióstr. Jednakże jako cyborg jest traktowana jak własność, a nie jako pełnoprawny członek rodziny, o czym przyjdzie się jej przekonać na własnej skórze.


Książę Kaito będzie zmuszony poślubić królową Księżycowych, aby uniknąć wojny. Jest jednak szansa uniknięcia ślubu, dzięki informacją jakie zdobył jego robot. Niestety został uszkodzony i nie można go uruchomić. Książę znając reputację Cinder jako najlepszego mechanika w mieście, postanawia powierzyć jej naprawę i zachowanie tego w tajemnicy.

Co wyniknie ze spotkanie naszego Kopciuszka z Księciem? Jeszcze większe zamieszanie i rozwój akcji, która swoją kontynuację ma w tomie "Scarlet". Czytając "Cinder" nie ma czasu na nudę. Ciągle coś się dzieje, poznajemy nowe elementy układanki, które sprawiają, że zdajemy sobie sprawę, jak ogromny obraz musimy ułożyć. Czy polecam? Zdecydowanie, jeśli lubisz nowe spojrzenie na tradycyjne historie.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję:

stycznia 23, 2018

"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman

"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman

Wspomnienia i pamięć są niezwykłe. Czasem nie potrafimy sobie czegoś przypomnieć, staramy się z całych sił i nic. Innym razem siedzimy sobie na ławeczce i wszystko wraca. Są miejsca, które wywołują nasze ukryte wspomnienia. Tak jest w przypadku naszego bohatera, jadąc nad ocean, powracają do niego wspomnienia.

Narrator naszej opowieści przypomina sobie zdarzenia, które miały miejsce gdy miał siedem lat. Z powodu braku pieniędzy, wynajmowali jego pokój. Jeden z najemców kradnie ich samochód i popełnia w nim samobójstwo. A następny lokator będzie jeszcze bardziej kłopotliwy. W tym czasie poznaje trzy niezwykłe kobiety mieszkające niedaleko. Lettie wydaje się być parę lat starsza od niego, jednak słuchając ją ma wrażenie, że przeżyła stulecia, a jej babcia twierdzi, że była przy Wielkim Wybuchu. To wśród nich będzie się czuł bezpiecznie i tam również będzie miał najwięcej do stracenia.

Postacie są wykreowane na krawędzi rzeczywistości i fantastyki. Czytając odnosi się wrażenie, tak owe kobiety mogły naprawdę tam mieszkać. A zjawy i potwory mogły się przekroczyć barierę, i żyć między ludźmi. Opisy niezwykle barwne, realistyczne mimo zupełnie odrealnionych postaci. Tak Neil potrafi stworzyć intrygujący świat, w którym człowiek zawsze chce się zatracać. Świat, w którym możemy stawiać czoła naszym największym lękom i zawsze ktoś będzie nam wówczas towarzyszył.

stycznia 13, 2018

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

Listy, takie odręcznie napisane, wysłane lub przekazane są dla nas ważniejsze niż maile, czy smsy. W świecie internetu, szybkich lunchów, rozmów telefonicznych, zapominamy o drugim człowieku. A wystarczy chwila, aby zobaczyć, poczuć, zrozumieć. W "listach do utraconej" poznajemy młodych ludzi, którzy radzą sobie ze stratą bliskich. A najsmutniejsze jest to, że większość dorosłych nie chce widzieć ich problemu, bądź postanawia pomóc na swój sposób, nie zastanawiając się czy dobrze robi.

Juliet Young traci matkę, osobę którą podziwiała. Kobieta była świetnym fotografem, wyruszała na linię frontu i wracała z niezwykłymi zdjęciami. Juliet zawsze chciała być jak matka. Jednak po jej śmierci, czuje osamotnienie i porzuca fotografowanie. Uważa, że powrót do zdjęć byłaby zdradą matki. Nadal bardzo często odwiedza grób matki, zostawia jej listy, bo taki miały zwyczaj. Zawsze pisały do siebie i dziewczyna ciągle pisze o sobie, życiu, problemach, chociaż nie spodziewa się odpowiedzi.

Aż do momentu, gdy list dostaje się w ręce Declana Murphy. Chłopak sprząta i kosi na cmentarzu w ramach kary. Nie jest to zajęcie, które lubi, ale lepsze niż poprawczak. Po śmierci młodszej siostry i ponownym ślubie matki, nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Czuje się niechciany, zepchnięty na boczny tor. W szkole jest uważany za "złego chłopaka" i często na starcie odczuwa bezsilność i porażkę. I nawet nie podejrzewa, że odpisanie na list znaleziony na grobie zmieni jego życie. 

Juliet i Declan wzajemnie dodają sobie otuchy. Ich korespondencja pozwala im dojrzeć światełko w tunelu i powoli wychodzić z żałoby. Każde z nich ma inne problemy, z którymi musi sobie poradzić. Jednak co się stanie, gdy odkryją z kim tak naprawdę pisali? Czy w ogóle będą chcieli to wiedzieć? W końcu łatwiej jest wyżalić się nieznajomemu.

Przyznam, że wachlarz problemów jakimi autorka obdzieliła bohaterów książki mógłby przytłoczyć niejednego. Z drugiej strony ukrywanie uczuć i emocji, powoduje izolację, z której trudno później się wydostać (o tym miał się przekonać Declan). Kłopoty z komunikacją, bywają bardzo niebezpieczne i odsuwają od siebie najbliższych, nawet gdy naprawdę chcą nam pomóc. I dodajcie do tego jeszcze okres dojrzewania, i macie smutną historię, ale zarazem niezwykle piękną. 

stycznia 01, 2018

Czym pachnie twój dom?

Czym pachnie twój dom?
Bonnie-Sue Hitchcock
Zapach domów innych ludzi


Rozpocznę od okładki, jest cudowna. Ilekroć na nią patrzę to się rozczulam. W tym roku u mnie śnieg chyba tylko na zdjęciach i okładkach książek. Lekturę na ogół rozpoczynam od ostatnich stron, tutaj był krótki wywiad z autorką. Wspominała, że początkowo miał to być zbiór opowiadań o różnych osobach. Cieszę się, że połączyli to w jedną powieść. Ostrzegam, zdradzam zakończenie, choć tak naprawdę niezupełnie ;)


Głównymi postaciami są Ruth, Dora, Hank i Alyce, jednakże mała miejscowość Fairbanks, z którą są związani, powoduje splecenie ich historii. Życie w małych społecznościach posiada zalety i wady, nikt nie będzie temu przeczył. A gdy dodamy do tego lokalizację - Alaska, gdzie zależność od najbliższego sąsiedztwa bywa istotniejsza niż w naszych zaludnionych terenach, nie sposób wyjść z założenia, iż drogi naszych bohaterów złączą się i to nie raz. Daje również możliwość przemycenia innych iście ciekawych postaci.

Ruth chce być kimś, chce być kochana, chce by było tak jak kiedyś. Tak jak było gdy jeszcze żył jej ojciec, a rodzice byli w sobie tak mocno zakochani, iż cały świat stawał się piękny dla małej Ruth. Jednak w wieku nastu lat zachodzi w ciążę i babcia wysyła ją do klasztoru, nic nie mówiąc. Tam dziewczyna dowiaduje się o swojej rodzinie rzeczy, o których się nie mówiło w domu babci. Czy informacje pomogą Ruth zrozumieć swoją sytuację i postępowanie babci?

Równie trudno jest Dorze, chociaż ona posiada rodziców, to wolałaby żeby było inaczej. Człowiek się zastanawia, co trzeba uczynić dziecku, by chciało nie chciało mieć rodziców... Dziewczyna próbuje ułożyć sobie życie mieszkając z rodziną jej przyjaciółki. Gdzie czuje miłość, widzi jak powinny wyglądać relacje rodzic-dziecko. W końcu dociera do momentu, gdy sama przed sobą musi przyznać czego naprawdę chce od życia, bo tak naprawdę wtedy może ruszyć do przodu.

Odpowiedzialność jaka spadła na barki Hanka, przerosłaby niejednego dorosłego. Opiekując się młodszymi braćmi, stara się im zapewnić lepszą przyszłość. A przynajmniej przetrwać do swojej osiemnastki, by móc legalnie zająć się rodzeństwem. Los postanowi go jednak jeszcze okrutniej sprawdzić i nawet optymizm najmłodszego z braci może nie pomóc. Na szczęście chłopcy po drodze znajdą kilku dobrych ludzi, którzy zechcą ich wesprzeć.

Alyce tańczy, pięknie tańczy. Balet jest dla niej ważny, a nawet najważniejszy w życiu. Po rozwodzie rodziców stara się jednak nie zawieść rodziców. Głównie ojca i chce zrezygnować z ważnego przesłuchania o stypendium, by jak co roku wyjechać z nim na połów. Mimo namów przyjaciółek, poczucie obowiązku i spędzenie czasu z ojcem, skłania dziewczynę do wyjazdu na coroczną wyprawę. Czy Alyce będzie potrafiła zawalczyć o swoje marzenia? Czy wyszuka sobie kolejne wymówki?

Wszyscy młodzi, piękni, zagniewani... Każdy z tych młodych ludzi ma poważny problem, szuka rozwiązania dobrego dla wszystkich. Tylko czy rozwiązanie idealne istnieje? Autorka stworzyła zakończenie, które jest potrzebne nam wszystkim. Zakończenie, bez zakończenia. Dające nadzieję, możliwość dopowiedzenia własnego. Bo pewnie czytając każdy znajdzie swoje odbicie, w którejś z postaci i będzie mieć okazję dopisać własne zakończenie, bądź nowy początek.

W okresie noworocznym często szukamy nowego początku, potrzebujemy nadziei, iż coś się może zmienić. Że my możemy coś zmienić. I chyba z taką myślą zostawia nas ta lektura.

listopada 11, 2017

Kto tu jest szaleńcem?

Kto tu jest szaleńcem?
Mindy McGinnis 
"Dyskretne szaleństwo"


Gdzie można spotkać szaleńca? Moim zdaniem wszędzie. Jednak w XIX wiecznej Ameryce, szaleńcem jest każda niewygodna osoba, która miała pecha zadrzeć z wpływowymi ludźmi. W przytułku dla obłąkanych oprócz osób chorych, można spotkać młode dziewczyny w ciąży, wdowy, lekarzy, a nawet uciekinierów, dla których to bezpieczne miejsce. 

Grace Mae trafia do jednego z bostońskich przytułków na polecenie swojego ojca. Jest w zaawansowanej ciąży, czy to jej wina? Nie, ale prawda jest równie okrutna jak życie kobiety w XIX wieku, gdzie słowo mężczyzny znaczy nadal wiele. Grace jest gotowa prosić lekarza o trwałe kalectwo, aby nie wrócić do domu. Okazuje się, że istnieje inny sposób by ocalić dziewczynę, ale cena również jest wysoka. Nigdy więcej nie zobaczysz nikogo ze swoich bliskich, nie będziesz też mogła wieść normalnego życia. Jaką decyzję podejmuje Grace?

Rusza z doktorem Thornhollowem i pomaga mu w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Można uznać ich za pierwszych kryminologów, którzy na podstawie dowodów, próbowali określić kim jest przestępca, czym się kieruje i jak go powstrzymać. Niestety nie pomagał im fakt, że jedno z nich było tylko lekarzem, a drugie szaleńcem z przytułku. Jednak obcowanie ze śmiercią i mordercami ma swoją cenę. Jaką przyjdzie zapłacić Grace i Thornhollowowi?

Przyznam, że zaciekawiła mnie książka i czytałam z przyjemnością. Fabuła jest przemyślana, autorka zaznajomiła się z faktami dotyczącymi przytułków dla obłąkanych i okrutną rzeczywistością socjety, która rządzi się innymi prawami, niż my szaraczki. Nie ma tutaj wartkiej akcji, ale w zamian dostajemy nałożone na siebie problemy różnych ludzi, różnych warstw społecznych. Dzięki temu uzyskujemy świat z odcieniami szarości, a nie tylko czerń i biel. 

października 28, 2017

Czy wszystko dobrze się skończyło?

Czy wszystko dobrze się skończyło?
Michael Cunningham
Dziki łabędź




Żyli długo i szczęśliwie...
Ale czy na pewno? I czy wszyscy? Zastanówmy się czy królewicz, który w części został łabędziem, miał szansę na dobre zakończenie? A Baba Jaga? Przecież ona nikogo nie zmuszała do jedzenia domku. A Królewna Śnieżka jak sobie radziła po ślubie? I czy wszystkie Królewny odnajdując swojego Królewicza, odnajdywały również szczęście? 

Właśnie nad takimi historiami pracował Cunningham. Dał im nowe życie, dodał od siebie trochę współczesności i naszych problemów. Bo czy naprawdę baśń musi zaczynać się od dawno, dawno temu? Jak wiele osób utożsamia się z bohaterami książek, filmów, baśni, a ilu z nich widzi siebie w tych mniej pozytywnych postaciach. Dla mnie były to słodko-gorzkie historie, które przypominają nam, że baśnie właśnie po to były, by przypominać nam o świecie i różnych zakończeniach. A szczęśliwe zakończenie, niekoniecznie będzie odbiciem naszych wyobrażeń.

Jeśli jesteście ciekawi jak mogłyby potoczyć się losy postaci z dzieciństwa, zachęcam do lektury. Jeśli jednak szukacie czegoś, lekkiego i przyjemnego - to nie ta książka. Osobiście odczuwałam smutek czytając tych 11 baśni, jednakże cieszę się, że książka trafiła do mych rąk. 

października 17, 2017

Gdy musisz zmienić plan

Gdy musisz zmienić plan
Corinne Michaels
Consolation t.1


Kiedyś usłyszałam zdanie: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach." Już pomijając wiarę, można to również dopasować do losu. Ilu z nas miało plan na życie, ułożone od a do z, w dodatku z różnymi wariantami. A potem w jednej chwili wszystko trzeba układać od nowa.

W podobnym położeniu znalazła się Natalie, nasza bohaterka. Była szczęśliwa z mężem komandosem, spodziewała się pierwszego dziecka, wszystko układało się idealnie, a zlecenie było proste i w sumie z nikłym ryzykiem. A jednak. Mężczyzna ginie. Cały dotychczasowy świat runął, nie ma bezpieczeństwa, szczęścia, pełnej rodziny. Jest rozpacz, ból, strata i dziecko w drodze, które lada chwila będzie potrzebowało matki. Matki, która będzie musiała się starać za dwoje. 

Mimo tak pełnego planu, Natalie nie potrafi pogodzić się ze śmiercią męża, ciągle odcina się od znajomych i przyjaciół. Dopiero Liam, najlepszy przyjaciel zmarłego, mimo jej oporów pomaga kobiecie wyjść na prostą. Zajmuje się rzeczami, do których Natalie nie ma głowy: samochodem, ogrodem, naprawami, sprawami bieżącymi itd. W pewnym momencie oboje się orientują, że gdzieś po drodze ich przyjaźń zamieniła się w coś więcej. Chociaż żadne z nich tego nie chciało, w końcu znali się od lat i nigdy nie myśleli o sobie w ten sposób.

Co spodobało mi się w tej książce? Że problemy uczuciowe bohaterów były przedstawione z obu perspektyw. W końcu każdy ma inne obawy wchodząc w nowy związek. Każdy ma inne doświadczenia, pewnie i oczekiwania. W dodatku dla obojga zmarły był kimś najważniejszym w życiu. Czy z takim bagażem, będzie im dane cieszyć się rodzącym się uczuciem? Szczerze powiem, przy zakończeniu, aż się zachłysnęłam, na szczęście tylko powietrzem. I czekam na drugą część, bo to zakończenie mnie niezmiernie zaintrygowało.

maja 02, 2017

Kreatywność ważny element życia

Kreatywność ważny element życia
Elizabeth Gilbert
"Wielka Magia
odważ się żyć kreatywnie"


Tłumaczenie: Bożena Jóźwiak

Jak często macie dosyć? Jak często zostawiacie coś niedokończone? Ile razy się zastanawiacie czy coś ma sens, czy opłaca się coś robić? Albo ile razy przyszła myśl o pozostawieniu blogowania, pisania, czytania? Bo akurat macie doła, a wena i chęci odeszły w siną dal. Jak tak pomyślę, to w sumie też lubię dramatyzować i rzucać i szukać czegoś nowego. Ale i tak książkę mimo wszystko pakuję jako pierwszą do torby.

Gilbert opisuje w całkiem zabawny i przystępny sposób rzeczy, o których wiemy. Jak zaczynasz - dokończ. Nie opłaca się? Trudno, ale skoro lubisz to robić i sprawia ci przyjemność, zrób mimo wszystko. Jest marzenie, czy pomysł na coś nowego, ale się boisz (siebie, reakcji najbliższych, obcych) - zaryzykuj, bo twoje życie nie trwa wiecznie, a marzenia same się nie zrealizują. Jednak nie może być tak pięknie cały czas, bo każdy ma chwile zwątpienia, rezygnacji i obrazy na cały wszechświat. Ten wątek też porusza i utwierdza nas, iż to nie omija nikogo. Każdy musi walczyć sam ze sobą, bo jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi, ale również najgorszymi wrogami. Bo sami sobie najlepiej podcinamy skrzydła. Oczywiście Gilbert ma swoje sprawdzone metody radzenia sobie z tymi chwilami zwątpienia, ale podaje też jak radzą sobie z tym jej znajomi. 

Książka niezwykle pozytywna. Przypomina o rzeczach oczywistych, tak oczywistych, że o nich zapominamy i później często stoimy pod ścianą nie do przejścia. A wystarczy czy nie ma innego przejścia. Bo życie jest by się cieszyć tym co mamy, co możemy zrobić. Nieważne czy innym się spodoba nasze hobby, nasze marzenie - bo ono jest nasze, a jeśli nikomu nie szkodzimy, to tym bardziej nie powinno ich to obchodzić.

Przyznam, że uwielbiam takie książki z pozytywną energią, bo w chwilach zwątpienia są najlepsze. W końcu każdy potrzebuje taką przypominajkę, która powie jesteś świetny, rób dalej to co lubisz. Bo mając swoje zainteresowania, łatwiej żyć w monotonii codzienności. Aby pod koniec dnia powiedzieć sobie: jestem zajebista/y!

marca 27, 2017

Singielka to nie panna samo zło

Singielka to nie panna samo zło
Mady Hale
Singielka.
Życie i miłość z nutką śmiałości


Życie pisze różne scenariusze. Jedni odnajdują swoją miłość w szkole, niektórzy już w przedszkolu. Drudzy szukają i metodą prób i błędów układają sobie z kimś życie. Kolejni czekają na księcia na białym koniu, bądź szukają partnera, z którym mogą się związać z rozsądku. I w świecie funkcjonują poradniki małżeńskie, o poszukiwaniu drugiej połówki, jak się ubierać na randki, czy co zrobić by go usidlić. Jednak bycie Singlem nadal nie jest dobrze postrzegane. Oczywiście wszyscy mówią taka moda, ale na każdym przyjęciu rodzinnym słyszymy - a może byś sobie kogoś znalazła, a szukasz w ogóle? Tych tekstów pewnie znacie więcej.

Ten poradnik nie jest o tym, że każdy powinien być singlem i cieszyć się życiem. Mowa tutaj o takim etapie życia, który prawie każdy musi przejść. Bo trzeba nauczyć się żyć ze sobą, wychodzić do ludzi i nie odmawiać sobie przyjemności, bo głupio będę wyglądać sama. Może pierwsze wyjścia w pojedynkę nie są najłatwiejsze, ale kto jak nie my (singielki). Jak autorka zapisała, singielki są silne, bo wszystkiemu stawiają czoła w pojedynkę i próbują, próbują - a w sumie to w życiu najważniejsze. O tych wszystkich potyczkach, słabych i mocnych stronach bycia singlem opowiada szczerze. Zatem chwilami, stwierdzicie że wam się też coś podobnego zdarza, a może czymś się zainspirujecie.

Polecam książkę! Świetnie się czyta, a przede wszystkim podnosi na duchu. Bo czy znajdziemy tego jedynego, czy nie, życie mamy jedno i należy je wykorzystać jak najlepiej. A singielstwo to nie choroba i można z tym żyć oraz oddychać pełną piersią.

stycznia 25, 2017

Book Tour z Chłopakiem na zastępstwo

Book Tour z Chłopakiem na zastępstwo
Kasie West
Chłopak na zastępstwo


Dzięki, dziękuję, thanks :) 
Book Tour z Chłopakiem na zastępstwo to świetne przedsięwzięcie i jest mi niezmiernie miło, że mogłam w nim uczestniczyć. Książka już zapakowana i jutro rusza dalej. Życzę miłej lektury. Dla mnie była niezwykłym doświadczeniem, tyle ważnych spraw, w dodatku skłoniła do refleksji

W tej książce coś jest. Coś co przyciąga od pierwszej strony i trzyma do ostatniej. Może to bohaterowie bardzo realistyczni. Takich ludzi możemy spotkać na ulicy, mogą być naszymi znajomymi, może sami się z nimi utożsamiamy. Taka jest Gia - idealna z zewnątrz, wewnątrz nikt jej tak do końca nie poznał, Hayden - chłopak uczący się aktorstwa, z przykrymi doświadczeniami z byłą dziewczyną. Drew - brat Gii, student filmoznawstwa, który stworzył ciekawy dokument, ale nie myślał o uczuciach filmowanych osób. Jules - jakie ma intencje dowiadujemy się na końcu, jednak bardzo namiesza w życiu Gii. Bec - przechodzi bunt i nie potrafi wyrazić własnych uczuć, boi się zaangażowania. To książka o dojrzewaniu w trudnym współczesnym świecie. Gdzie więcej przyjaciół ma się na portalach społecznościowych, niż w życiu realnym. Gdzie już dzieci dążą do doskonałości, bo takie wzorce wyciągają z domu. To książka o przyjaźni, miłości, poszukiwaniach, uśmiechach, nadziejach i przebaczeniu. To książka, którą polecam młodzieży i dorosłym, każdemu. Bo zgubić się można bardzo szybko, ale powrót na dobrą drogę bywa trudny i wyboisty.

Historia zaczyna się niewinnie, Gia prosi chłopaka na parkingu, by udawał jej faceta przez jeden wieczór. Musi coś udowodnić przyjaciółką. Proste? Ale konsekwencje będą ogromne dla wszystkich. Młodość rządzi się własnymi prawami, człowiek szuka własnego ja wśród obowiązującej hierarchii w szkole, grona przyjaciół wśród laików, tweetów itd. Zresztą blogerzy sami często czekają na reakcję na swoje posty. Taka jest prawda w dzisiejszym świecie gubimy się, my dorośli wnikamy w otchłań internetu, portali społecznościowych, mimo iż jesteśmy już jakoś ukształtowani. A co ma począć młody człowiek? Często pozostawiony sam sobie? Czemu Gia postanowiła okłamać przyjaciółki? Nie chciała ich stracić, bała się ze potknięcie zniszczy jej wizerunek. To smutne, ze młodzi ludzie są tak zależni od opinii innych. Że dowartościowania szukają w laikach i tweetach. Smutne, ale to chyba symbol XXI wieku. 

Może jednak zaprośmy znajomych, rodzinę na kawę i odłóżmy telefon. Internet nie ucieknie i nie zniknie. W przeciwieństwie do ludzi. 


stycznia 06, 2017

Od złego zaczynamy

Od złego zaczynamy
Katie Alender
Złe dziewczyny nie umierają


Rok rozpoczynam pod znakiem horrorów, thrillerów i pewnie kryminałów - takie me założenie. A że nie jestem ich miłośniczką, bo po obejrzeniu jednego, mam tydzień z głowy - boję się nawet własnego cienia. Postanowiłam rozpocząć od młodzieżówki z nadzieją, że będzie łagodniej. Jednakże na studiach zainteresowałam się demonologią słowiańską i trochę poczytałam na ten temat, więc postanowiłam jeszcze raz spróbować z ludzkimi lękami. 

Zagłębiając się w historię sióstr, Alexis i Kasey, poznając stary dom w którym żyją - zastanawiałam się czy chciałabym mieszkać w budynku z duszą i historią. I czy chciałabym wiedzieć co tam się stało. Czy po prostu zachwycać się budynkiem i żyć w nieświadomości. Alexis miała poniekąd szczęście, udało jej się i TO COŚ w domu zostawiło ją w spokoju. Kasey miała mniej szczęścia i TO COŚ zostało jej najlepszym przyjacielem. Wykorzystało jej kompleksy i zainteresowania, jej niepewność w nowej rzeczywistości. Coraz bardziej zamknięta w sobie i pochłonięta tym co się z nią działo, nie zważała na konsekwencje. A TO było coraz bardziej zachłanne, ciągle chciało więcej, poza tym głównym celem była zemsta. I to takiej szeroko zakrojonej, nie na winnych, ale na kolejnych pokoleniach. Alexis musi się zmierzyć ze wszystkimi swoimi słabościami i zaufać ludziom, którym do tej pory nie ufała. Ale czy zdąży? Czy przewartościowanie swojego świata nie zniszczy i jej?

Alexis z buntowniczki musi zamienić się w wybawiciela własnej siostry i ludzi, którzy nigdy się o tym nie dowiedzą. W trakcie lektury można obserwować jak zmienia się główna bohaterka, robi się samodzielna i potrafi sama decydować co jest dla niej dobre. Obok postaci z horrorów autorka zakreśliła tutaj grupę nastolatków i jeden z najtrudniejszych okresów życia - dojrzewanie. Podział wśród młodzieży i obowiązujące tam zasady bywają większym horrorem niż niejeden demon. Autorka dobierając postaci dokładnie przemyślała co powinny wnosić i jakie stereotypy przełamywać i tak oto mamy buntowniczkę, cheerleaderkę i przewodniczącego - osoby które w ogóle nie powinny razem funkcjonować. A ostatecznie razem muszą pokonać demona. 

Książkę czyta się szybko, autorka rzuca kilka tropów, by zmylić czytelnika i chociaż fabuła nie jest zbyt skomplikowana, przyjemnie się czyta. Przewidywalność fabuły autorka nadrabia ciekawie skonstruowanymi bohaterami, są dopracowani i potrafią nie raz zaskoczyć. Książkę oczywiście polecam, sama mam zamiar sięgnąć po kontynuację.

grudnia 19, 2016

Jeden dzień i reszta życia

Jeden dzień i reszta życia
Colleen Hoover
9 november


Jak zawsze gdy widzę książkę Colleen Hoover aż mnie palce świerzbią, nawet pustki w portfelu nie są w stanie mnie powstrzymać przed zakupem - dlatego czasem omijam półkę z literką H. Tym razem miałam szczęście, moja biblioteka zakupiła książeczkę. Mogłam spokojnie zasiąść do czytania. "9 november" pochłonęłam i aż mnie serce bolało momentami. 

Znając autorkę, wiedziałam że zrobi taki zwrot, który spowoduje zapowietrzenie i krzyki: jak? no jak... tak można? Oczywiście były. Historia Bena i Fallon, którzy poznają się w restauracji 9 listopada i od tego momentu postanawiają się widywać raz w roku, a przez resztę czasu w ogóle się nie kontaktować. W ten sposób chcą sobie wzajemnie pomóc w tym trudnym dla siebie okresie. Równocześnie Benton ma napisać swoją powieść o nich i gdy skończy będą wiedzieli czy należy im się szczęśliwe zakończenie.


Bo 9 listopada to dzień tragedii dla każdego z nich. Fallon tego dnia ucierpiała w pożarze domu i straciła możliwość kariery aktorskiej, tak przynajmniej twierdzi jej ojciec. A była dobrze zapowiadającą się młodą gwiazdą. Benton również 9 listopada przeżył traumę, która odcisnęła piętno na całym jego życiu i kontaktach z ludźmi. Choć jego głównym problemem jest świadomość, czynów jakich się wówczas dopuścił. W każdym razie od teraz 9 listopada ma być szczęśliwym dniem, dniem kiedy ich życie znów się odmieniło. Zmiana jest tak ogromna, że pod znakiem zapytania staje cała ich znajomość. Bo rok to okres w jakim może się zmienić wiele rzeczy, łącznie z uczuciami, ludźmi z jakimi się zadajemy. W tym czasie możemy się również dowiedzieć wielu rzeczy, których nie chcielibyśmy wiedzieć. 

Książka mną targała podczas lektury i już sama nie wiedziałam czy chcę poznać zakończenie historii Fallon i Bena, ale z drugiej strony nie mogłabym odłożyć książki w czasie lektury. Jak ZWYKLE Colleen Hoover przeczołgała mnie czytelnika, moje serce, moje nerwy... Cóż, ale warto było. Polecam. 




września 08, 2016

Każda trauma pozostawia ślad!

Każda trauma pozostawia ślad!
Chelsea Cain
Unik


"Monster (pies) już nie wyglądał, jakby spał. Leżał zbyt płasko, jakby zeszło z niego powietrze.Obok niego na podłodze stał żółty plastikowy znacznik dowodów z numerem dwadzieścia cztery. Tym teraz był, dowodem. Śladem biologicznym na miejscu przestępstwa." 

Każdy z nas czegoś unika, coś ukrywa bardzo głęboko, nie chce tego nikomu zdradzić. Są rzeczy, z którymi musimy walczyć codziennie, mogą być małe przykrości, a czasem tragedia. Tak samo było z Kick "Kathleen". Była małą dziewczynką kiedy ją porwano. Żyła w brutalnym świecie - dziecięcej pornografii. W tym życiu nazywano ją "Beth", a swojego porywacza nadal często nazywa ojcem. Autorka mistrzowsko nakreśliła siłę relacji ofiary i oprawcy, którzy przez wiele lat funkcjonują jakby we własnym świecie. Poznajemy dorosłą Kick, która spotykając się z oprawcą staje się znów małą dziewczynką. Nadal powracają do niej lata spędzone w zamknięciu i ciemności, a także dzieci i dorosłych jakich wówczas poznała.

Nakreślone zostały również różne odcienie świata dziecięcej pornografii, walkę jaką toczą ludzie próbujący usuwać filmy, szybkość jaką mnożą się raz skasowane pliki. Jak trudno rozbić ten światek i jakie odłamy możemy tam spotkać. Ale również obserwujemy zmagania ofiary, która została uratowana. Jej próby normalnego życia, jej wybory nakierowane przeżyciami z dzieciństwa. Rozbitą rodzinę po tragedii, która już nie jest jak kiedyś. Prawdą jest że każdy cios zadany jednostce, odbija się na zespole, tutaj rodzinie. 

Od książki nie mogłam się oderwać, wszystkie postacie nakreślone w sposób przemyślany. Informacje o nich są nam dawkowane i to w bardzo małych ilościach, aby móc nas znowu zaskoczyć. Ale cóż, autorka przewidziała kolejne tomy, więc jestem ciekawa jakie jeszcze asy chowa w rękawie. 

Wyzwanie: Grunt to okładka 

września 03, 2016

2 siostry - 1 brat = pustka, z którą trzeba żyć

2 siostry - 1 brat = pustka, z którą trzeba żyć
Emily Giffin
Pierwsza przychodzi miłość


"Chciałabym mieć więcej sióstr, bo wówczas odejście którejś z nich nie spowodowałoby takiego bezruchu." Emily Dickinson 

Właśnie w tej książce mierzymy się z relacjami między rodzeństwem. Dwie siostry i brat. Jedno ginie w wieku dwudziestu kilku lat, reszta radzi sobie z życiem, lepiej lub gorzej. Josie i Meredith radzą sobie zdecydowanie gorzej. Każda z nich karze się za ten feralny dzień, gdy zginął ich brat, Daniel. Trudno określić tę książkę, głównym jej trzonem są relacje między siostrami, choć lepsze byłoby określenie - brak tych relacji. Mur między nimi narastał od wczesnej młodości, później same nie wiedziały jak go zburzyć, więc brnęły dalej. 

Każda ułożyła sobie życie, ale żadna nie była z niego zadowolona. Dlaczego? Jedna drugiej zazdrościła. A poza tym mimo czterdziestki na karku, nadal spełniały czyjeś marzenia i oczekiwania. A na tym nie zbuduje się szczęścia. Idąc dalej nieszczęśliwy człowiek, źle reaguje na czyjeś szczęście. Często trudno nam się cieszyć z radości naszych przyjaciół, znajomych, ale jeśli dotyczy to rodziny to sprawa wchodzi na wyższy poziom komplikacji. I takie właśnie są nasze bohaterki. Same komplikują rzeczy nieskomplikowane, nie wspominając o tych skomplikowanych. 


Oprócz więzi siostrzanej, spotkamy się również z wątkiem realizacji marzeń. Co mnie tutaj zaskoczyło, droga do ich realizacji... Ale to pozostawiam wam do oceny. Prawda jest taka, że zawsze nam łatwiej, gdy mamy wokół ludzi, którzy nas kochają i wspierają. Bo tak naprawdę miłość przychodzi pierwsza, na ogół towarzyszy nam od pierwszych chwil życia, choć o tym zapominamy - bo jest oczywista i taka codzienna. Komplikacje nadchodzą później, gdy stawiamy warunki. Zaś Giffin przedstawia nam tym razem dużo miłości bezwarunkowej, której tak często nie doceniamy. I chociaż w pewnym stopniu sięgając po tę książkę, liczyłam na jakiś fajny romans lat szkolnych, odnaleziony po latach. Dostałam coś zupełnie innego, ale myślę wartościowego. Szanuj i kochaj swoje rodzeństwo, bo gdy ich zabraknie następuje pustka, której nie zapełnimy. Tak jakoś po lekturze, bardziej lubię swoje rodzeństwo (bo ono zawsze wie o mnie więcej, niż kiedykolwiek wiedzieć będą rodzice). 


października 16, 2015

Maybe someday. Może kiedyś.

Maybe someday. Może kiedyś.
Colleen Hoover
Maybe someday


Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Wydawnictwo: Otwarte
Strony: 380

Jeśli nie mogę być z tobą.
Czekał będę,
aż przyjdziesz.
Aż zabierzesz mnie gdzieś.
Może kiedyś.
Może kiedyś.

Książka przez którą prawie chodziłam po suficie. Tak naładowana emocjami, że prawie potrzebowałam jakiegoś detoxu. Jedna myśl mi się nasunęła po przeczytaniu. Czy naprawdę walcząc o własne szczęście kogoś trzeba zranić? Świadomie czy nie, ale czy potrzebny nam wstrząs, żeby trafić na swój kurs? Już nie wspomnę o piosenkach, które były częścią książki, słuchanie to sama przyjemność.

Dwoje praktycznie dorosłych ludzi z ułożonym planem na przyszłość. Sydney mieszka z przyjaciółką i ma chłopaka, który jest bezpieczny, ale okazuje się, iż w międzyczasie figluje z inną. I to z kim? Jej przyjaciółką. Nieciekawa wiadomość. Spakowana, w deszczu siedzi na ulicy i nie wie co robić. Pomocną dłoń wyciąga Ridge, który zafascynowany jej tekstami piosenek, chce więcej i uznaje, że to dobry pomysł, aby osiągnąć cel. 

Współpraca rozwija się całkiem płynnie, tylko... Właśnie tylko... Wkracza uczucie, które oboje próbują w sobie zdusić. Czemu? Bo wyrządzą tym krzywdę swoim bliskim, przyjaciołom i sobie. Czy można jednak walczyć z uczuciami, gdy mieszka się pod jednym dachem? To nie lada wyzwanie. Sama byłam rozdarta przez całą książkę, gdyż uczucie Sydney i Ridge'a było czymś niezwykłym, rodzącym się delikatnie, a w pewnym momencie z poczuciem winy. Z drugiej strony dziewczyna Ridge'a Maggie też jest niezwykłą istotą i zranienie jej jest ostatnią rzeczą, jaką chce sam czytelnik. Jak podsumowali sytuację przyjaciel Sydney i Ridge'a, a także jego brat "nie zazdroszczę tej sytuacji". 

Ja też. I brnęłam z bólem przez kolejne karty książki. Czekając jak to się rozwiąże, bo sama bałam się zakończenia. Jak w życiu, wszystko się może zdarzyć. Może kiedyś. Maybe someday.  A na zakończenie jedna z piosenek. 




sierpnia 07, 2015

Miasto Kości

Miasto Kości
Cassandra Clare
Miasto Kości


Tytuł oryginału: City of Bones. The Mortal Instruments - Book One
Seria: Dary Anioła
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 978-83-7480-130-0
Strony: 506

Cytat: Bo przynajmniej wtedy byłem pewien, kim jestem i gdzie jest moje miejsce. To brzmi głupio, ale... - wzruszył ramionami. - Zabijam demony, bo tego mnie nauczono, ale to nie ja. Jestem w tym dobry, bo po śmierci ojca, kiedy sądziłem, że on naprawdę nie żyje, poczułem się wolny, bez żadnych zobowiązań. Nie było nikogo, kto by po mnie płakał. Nikogo, kto wtrącałby się do mojego życia tylko dlatego, że mi je dał. - Jego twarz wyglądała jak wyciosana z kamienia. - Już tak się nie czuję


Owa seria chodziła, chodziła i wychodziła. Byłam sceptycznie do niej nastawiona, bo nie zliczę ile razy słyszałam pochlebne recenzje o jakieś książce, by okazało się że strata czasu. Dlatego odpuściłam sobie, dodatkowo okładka też nie przypadła mi do gustu (odnośnie wszystkich części). Później pojawił się film, szału nie było. Obejrzałam do końca ze względu na główną aktorkę - strasznie ją lubię i odtwórcę Simona - słodki chłopaczek. Po kilku fragmentach, które nie zostały wyjaśnione w ekranizacji, książka zaczęła mnie interesować, z względu na braki filmowe i w końcu sięgnęłam.

I przepadłam. 

Mimo wieku nadal uwielbiam wracać do fantastyki. Ciągnie mnie do tych wszystkich dziwnych stworzeń. Do świata gdzie słowo honoru jest wiążące. Nawet była w książce scena, gdzie Clary przyrzeka, ale usłyszała, iż wychowała się wśród zwykłych ludzi i nie wierzy w jej "słowo honoru", bo ludzie obecnie nie przywiązują do tego wagi. I zastanowiło mnie to. Osobiście, jeśli coś obiecuję, to dotrzymuję słowa, chyba że naprawdę zapomnę, wtedy po przypomnieniu i tak się wywiązuję. Ale zauważyłam, iż faktycznie, niewielu uważa tak samo. Jeśli nie ma papierka, nie ma dowodu, więc sam się martw. To smutne.

Ale wracając do książki. W tej części głównie dzieje się między Clary i Jace'em, ale fakt sprawy z resztą przyjaciół również mnie zaintrygowała i zapowiada się rozwinięcie tych wątków. Co niezmiernie mnie cieszy. Postacie zostały tak wykreowane, że przywiązałam się do wszystkich, bo nie są kryształowi, mają wady i zalety. Bywają wkurzający, bądź nie zawsze są dla mnie jasne ich decyzje. Autorka takich wykreowała, iż mniemam że niektóre pobudki poznam dopiero w kolejnych częściach. Dla mnie to znak, iż autorka dobrze rozplanowała swoje powieści. A mnie uziemiła. Bo muszę przeczytać kolejne tomy.

Walka dobra ze złem zawsze pociągała ludzi. Tutaj "potomkowie aniołów" walczą o swój i nasz świat. Oczywiście zwykli ludzie nie są tego świadomi, a bohaterowie oprócz głównej walki muszą stoczyć wiele mniejszych, często związane z ich słabościami, bądź przekonaniami. Tych którzy jeszcze nie poznali przygód Clary i Jace'a oraz ich przyjaciół, zachęcam, świetna rozrywka. Ci, którzy poznali - czemu nikt mnie wcześniej do niej nie namówił?? A tak poważnie, to jak wam minął czas na lekturze?

lipca 16, 2015

Najdłuższa podróż - Książka i film

Najdłuższa podróż - Książka i film
Nicholas Sparks
Najdłuższa podróż


Tytuł oryginału: The Longest Ride
Tłumaczenie: Jacek Manicki, Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
ISBN: 978-83-7985-556-8
Rok: 2015
Wydanie: 5
Strony: 493

Cytat: Oto co myślę. Owszem, uwielbiałam sztukę. Ale najcudowniejsze było to, że poświęcałeś tak wiele czasu temu, co kochałam. Rozumiesz, dlaczego tyle to dla mnie znaczyło? Wiedzieć, że poślubiłam człowieka zdolnego do poświęceń? Dla ciebie to nic takiego, ale coś ci powiem: niewielu jest mężczyzn, którzy w podróży poślubnej spędzaliby sześć godzin dziennie, rozmawiając z nieznajomymi i podziwiając dzieła sztuki, na których wcale się nie znają.  

Przyznaję najpierw był film, a potem książka. Jednakże na żadnym się nie zawiodłam. Choć podczas filmu parę razy martwiłam się o happy end. Wracając do książki, nie wiem która historia bardziej mnie zainteresowała Ruth - Ira, czy Sophia - Luke, momentami zastanawiałam się czy nie przeczytać w pierwszej kolejności losy Iry, by później poznać Sophia i Luke'a. Cóż jeszcze mogę powiedzieć o tej książce? Sparksa zapewne wszyscy znają i jego styl pisania również, dlatego jeśli ktoś lubi do niego wracać to się nie zawiedzie. Innym polecam historię niejednej miłości, która mimo różnicy półwiecza, zawsze wygląda tak samo. Przewraca życie i pewnie o to chodzi. 

Oczywiście nie ulega wątpliwości, iż pojawiają się problemy w relacjach między ludzkich. Tutaj również je spotkamy, różnie się kończą, tak samo jak w życiu. Autor również poruszył temat poświęcenia się dla drugiej osoby, bo często zapomina się, iż o uczucie trzeba dbać, nie zawsze jest pięknie, ale należy wybrać czasem rezygnując z rzeczy ważnych. 


Słów parę o filmie. Aktorzy moim zdaniem dobrze dobrani. Kowboj skradł nawet moje serce, a gdy się rumienił to cóż... Może nie jest klasycznym amantem, ale mnie odpowiada. Oczywiście z książką nie ma zbyt wiele wspólnego, chociaż zabiegi reżysera są po prostu skierowane na lepszy odbiór historii. Wiele wątków poruszanych w książce, są w ogóle ominięte, zresztą z tych wątków można by nakręcić kolejny film. Przyznam, iż podczas scen ujeżdżania byków, sama byłam zdenerwowana, jakbym tam faktycznie była. I chętnie zobaczyłabym to na żywo! Film w sam raz na letni wieczór, może oglądając ujeżdżanie byków, panowie nie będą tak narzekać - na kolejny romantyczny film.


marca 07, 2015

Rodzicielstwo (nie)poważnie

Rodzicielstwo (nie)poważnie
Jill Smokler
Wyznania upiornej mamuśki


Tytuł oryginałuConfessions of a Scarry Mommy
TłumaczenieAgnieszka Kwiatkowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2012
Strony: 193
ISBN: 978-83-7839-263-7

Cieszę się, że powstają takie książki. Może nie mam dzieci, ale jak autorka zdarza mi się niańczyć czyjeś pociechy. I mimo iż nie mam ich 24 h to wiem, że potrafią zajść za skórę, a i tak uwielbia się je ponad wszystko. Rodzicielstwo może jeszcze przede mną, ale wiele wpadek z dziećmi już mam zaliczone, np. upaćkanie siebie i wszystkiego dookoła, niezbyt ładne słówka w towarzystwie, bieg za golasem, który stwierdził że nie chce pampersa. Ale i tak przeraża mnie świadomość, iż to wierzchołek góry lodowej, zaś wyobraźnia dziecka nie zna granic. Ale i tak na ogół się na to piszemy.

I właśnie o tym jest książka Jill, nic nie jest idealne - ani dzieci, ani rodzice, ale jesteśmy wyjątkowi i to się liczy. Nie wszystko wyjdzie nam idealnie i będą rzeczy do poświęcenia, jednakże w ostatecznym rozrachunku, nie sądzę by ktoś żałował posiadania dziecka. Mimo humoru, sarkazmu i dystansu do siebie, autorka porusza też ważne kwestie, które zapewne nie jedną matkę zastanawiały - czy każde dziecko będzie się kochało równie mocno. Już pomijając kwestie zmiany kobiecego ciała po porodzie i nie przespanych nocy, czy zmęczenia. O tym wszystkim gdzieś się słyszy i wiele kobiet nie przyznaje się do swoich obaw, z różnych przyczyn. Ale jedno wiem, matki kochają swoje dzieci, nawet jeśli to największe urwisy na świecie. Widzę to zawsze w sposobie patrzenia na swoje dziecko, mimo zmęczenia, zdenerwowania, zawsze jest ta iskierka - to moje dziecko, chociaż teraz to bym je udusiła i tak je kocham. 

Książka jest dla mam - przyszłych i obecnych. Coś lekkiego i zabawnego, z przymrużeniem oka, ale dla mnie mimo wszystko  prawdziwe. Nie zawsze nam wychodzi, ale się staramy i to będą pamiętać dzieci, to pamiętam ja. Jako najstarsze dziecko, swoje przeszłam gdy dochodziło nowe rodzeństwo. I ciągle się zastanawiam jaką matką będę, bo to rola życia, jakby nie było. 

grudnia 17, 2014

54.Co znaczy być dobrym rodzicem?

54.Co znaczy być dobrym rodzicem?
Diane Chamberlain
Dobry ojciec


Tytuł oryginału: The good father
Tłumaczenie: Alina Siewior - Kuś
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2014 
Strony: 390
ISBN: 978-83-7961-017-4

Cytat: Lubię prowadzić normalne życie, wiecie, takie bez dramatów i tragedii, w którym jesteś członkiem małej rodziny, składającej się z mamy, taty i dziecka, masz dach nad głową, jedzenie na stole, a twoim największym problemem jest decyzja, czy przenieść pięcioletnie dziecko do grupy starszaków, czy zostawić w maluchach. 

grudnia 15, 2014

53.Oddychaj, żyj i walcz.

53.Oddychaj, żyj i walcz.
Tucker K.A.
Dziesięć płytkich oddechów


Tytuł oryginału: Ten Tiny Breaths
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo: Filia
Rok: 2014 
Strony: 419 
ISBN: 9788379881321
Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger