11/28/2016

Cimetiere du Passy, Paris

Cimetiere du Passy, Paris
Jakkolwiek to brzmi, lubię cmentarze. Mają w sobie pewien czar. Dla wielu pójście na cmentarz to trudna sprawa, zawsze skłania do przemyśleń, budzi tęsknotę, żal. Ale mimo wszystko cmentarze bywają bardzo piękne. Te w Paryżu również, dziś ten mniejszy i moim zdaniem ładniejszy. 

Cimetiere du Passy 


11/26/2016

Gdzieś na północy, wśród nocy

Gdzieś na północy, wśród nocy
Ilona Wiśniewska
Białe. Zimna wyspa Spitsbergen


Człowiek szukając swojego miejsca na ziemi, ląduje w różnych miejscach. Błąka się po Europie, Azji, Amerykach, aby osiąść na chwilę tam gdzie poczuje się swobodnie. Chociaż jeśli ma się duszę wędrowca, długo w jednym miejscu się nie zostaje. Ilona od 2010 roku mieszka w Norwegii, wybrała miejscowości wysunięte daleko na północ, wyspę Spitsbergen. Mierzy się z długimi nocami, krótkimi dniami, mrozem, burzami śnieżnymi i samym sobą. I o tym właśnie są jej reportaże. Znajdziemy w nich fascynację tym miejscem i ludźmi. Światem gdzie czas i życie płyną zupełnie inaczej. Gdzie jak wspomina człowiek uczy się samego siebie, szczególnie w porze nocnej.

"Ciemność nie jest problemem. Problemem jest samotność w ciemności." (s.115) 

W jej reportażach oprócz historii miejsca i poznanych ludzi, znajdziemy fragmenty, które mówią wiele o autorce, o tym jak ten świat oddziałuje na nią, jaka dla niej jest ta zimna kraina. Jak fascynuje, uspokaja, a czasem doprowadza do czarnej rozpaczy. Autorka pisze bardzo obrazowo i czytając niemal jestem wśród mrozu, śniegu i tych niezwykłych ludzi. Obserwuję renifery, niedźwiedzie, lisy i pardwy, czy przechadzam się korytarzami opuszczonych budynków. Aż chce się spakować i wyruszyć na Spitsbergen. Wówczas przypomina mi się uwaga autorki, że trzeba być przygotowanym nie tylko na zimno, ale również na ciszę i samotność wśród nocy. Bo czasem zostaje się odizolowanym od lądu z powodu warunków atmosferycznych.

"Co roku czeka nas to samo zaskoczenie, niezależnie od tego, jak długo się mieszka za kołem podbiegunowym. Światło wraca. Zwłaszcza jak przez kilka dni pada śnieg i są niskie chmury, a potem nagle niebo się wypogadza i okazuje się że nadszedł dzień. Ale czy to radość? Bardziej zdziwienie, że to już. Że tak szybko, świat się robi za duży. (s.127)

W przedstawionym w reportażach świecie Ilona nie lukruje, chociaż wszędzie jest biało. Opowiada szczerze o zachwytach i zauroczeniu Spitsbergen, jak również o niedostatkach i trudnościach życia codziennego. Pisze o swoich lękach, tęsknocie. O troskach tych którzy tam pozostają i tych którzy postanawiają opuścić zimną wyspę. A samego czytelnika zabiera w ciekawą podróż w mroźne rejony, może zachęcając do spakowania walizki.

"Drugiej zimy nie pamiętam. Podczas trzeciej wpadłam w psychozę i wydawało mi się, że coś siedzi pod sufitem i się gapi. Czwartej nawet nie zauważyłam. Noc polarna jest jak długi sen, który wyparowuje zaraz po przebudzeniu." (s.82)

11/23/2016

Życie stworzone z listów

Życie stworzone z listów
Patrycja Koza
Papierowe pocałunki


Życie w Polsce w latach sześćdziesiątych nie była najprostsze. Zofia i Janusz, młode małżeństwo, które zostaje rozdzielone. Powodem nie jest aresztowanie, czy konflikt rodzinny, ale obowiązek odbycia służby wojskowej. Zofia zostaje sama spodziewając się dziecka i brakuje jej w tej chwili męża. Owej pustki nie zdała zapełnić pracą nauczycielki, a potem wychowaniem narodzonej córeczki, Oleńki. Tęskni i tę tęsknotę przelewa na papier, o to samo prosi męża, który się zgadza, aczkolwiek niechętnie. 

To właśnie listy są głównym składem tej historii. Pisane przez Zofię i Janusza, uzupełniane listami ich rodziców, rodzeństwa i przyjaciół. Tak właśnie poznajemy początki ich małżeństwa, ich wspólnej drogi. Zawierają tęsknotę, miłość, radosne i smutne nowiny, czasem złość i żal. Wyczuwa się w nich wyczekiwanie i niedosyt. W tym czasie najchętniej widzianą osobą był listonosz, bo miał list od ukochanego/ukochanej. Oprócz tego z listów wyciągamy opis realiów ówczesnej Polski: problemy ze zdobyciem potrzebnych zaświadczeń, braku telefonu, rzadkie fotografie, długie podróże autobusem i pociągiem. Chociaż z tym ostatnim obecnie też bywa ciężko.


Czytając "Papierowe pocałunki" cofamy się do Polski lat '60, jej zwyczajów, języka, do ludzi i ich problemów. DO młodości, zalotów i małżeństw w wieku 20 lat, a nie jak obecnie prawie 40. I to wszystko przedstawione w ciekawej formie listów, których notabene obecnie pisze się zdecydowanie za mało.

11/21/2016

Historia opowiedziana kwiatami.

Historia opowiedziana kwiatami.
Vanessa Diffenbaugh
Sekretny język kwiatów


Wszystko posiada swoje znaczeni, każdy kwiat, słowo, czyn itd. Victoria była w pewien sposób naznaczona przez los - porzucona przez matkę po narodzinach, przerzucana z domu do domu. Ciągle jej powtarzano, jest zła, ciągle coś robi źle, bo wszyscy ostatecznie ją oddają. Zawsze to ONA była winna za powroty, choć nie zawsze było to prawdą. Jeśli do 10 roku życia nie znajdzie się dla niej opiekun, resztę dzieciństwa miała spędzić w domach dziecka, jako trudne dziecko.

Ale pojawia się Elizabeth. Dla małej Victorii to ostatnia szansa, choć dziecko już było pogodzone ze swym losem, w końcu jest zła. Miała żyć do pełnoletności w domach dziecka, potem ruszyć samotnie w świat. Ale jest Elizabeth, jej winnica i język kwiatów, który intryguje dziewczynkę. Wówczas Victoria pomyślała, że może jednak znalazła swoje miejsce na ziemi. Przełamawszy pierwsze lody, dziewczyny zaczęły wspólne życie, poznając się wzajemnie. I znowu coś poszło nie tak... I to niezupełnie z winny Victorii, ale dziewczynka postanawia,że domy dziecka są lepsze, bo nie robią nadziei, poza tym pozostają jej kwiaty. Kwiaty były całym jej światem, jej wiadomościami, jej wołaniem o pomoc, której nikt nie rozumiał. Do pewnego momentu.

W końcu otrzymała odpowiedź, zupełnie niespodziewanie, od młodego mężczyzny na targu kwiatów. I znów miała 10 lat i powróciła przeszłość. Wszystko się zmieniło, odległe stało się bliskie, a strach przed ludźmi pozostał. Czy życie pozwoli jej naprawić dawne błędy? Czy odzyska to co utraciła, a może jeszcze więcej? Tylko czy znowu czegoś nie zepsuje. Czy kwiaty pozwolą jej odnaleźć drogę do życia i szczęścia?

Niezwykła historia, pięknie okraszona symboliką kwiatów, już zupełnie zapomnianą przez ludzi. A tyle można powiedzieć za pomocą jednego kwiatka. Aż sama się zastanawiałam, czemu o tym zapomnieliśmy, postanowiłam poznać znaczenie kwiatów, może nie wszystkich, ale czasem warto wiedzieć co się daje innym.

11/19/2016

Cisza i wspomnienia

Cisza i wspomnienia
Siegfried Lenz
Minuta ciszy


Utrata bliskiej osoby jest trudnym momentem w życiu, niezależnie jaką mamy metrykę. Christian zakochał sie w swojej nauczycielce angielskiego, Stelli, która jest niewiele starsza od niego. Jest lubiana przez wszystkich w szkole, wielu również się w niej podkochiwało. Tak się złożyło, że Stella mimo obaw podziela to zauroczenie, okazuje się iż rozważała zmianę szkoły. Dla dobra ich obojga. Ale szczęście młodych nie trwało długo. Stella wypływa ze znajomymi w rejs, podczas powrotu zdarzył się wypadek i kobieta wypadając przez burtę, uderza głową w falochron. Obrażenia były tak rozległe, że po kilku dniach umiera. 

Całą historię opowiada nam Christian, uczestniczący w spotkaniu w szkole, upamiętniającym Stellę. Podczas uroczystości wraca wspomnieniami do wspólnych zajęć, wypadów. Wspomina chwilę, gdy sam zorientował się, że zakochuje się we własnej nauczycielce. Zaczął już snuć palny wspólnej przyszłości. Niezwykle pięknie i czysto ujęte rodzące się uczucie między dwojgiem młodych ludzi, które zostało brutalnie przerwane. Chłopak opisuje również reakcje najbliższego otoczenia, które utraciło przyjaciółkę, córkę, nauczycielkę. Ale również zauważa, iż niektórzy zauważyli bliskość między nim a Stellą, mimo iż nie afiszowali się swoim uczuciem. 

Ta niewielka książeczka, jest niezwykłą podróżą wgłąb ludzkiego żalu, straty, miłości spełnionej i niespełnionej. Wówczas to właśnie minuta ciszy mówi nam więcej niż tysiąc słów. Chcąc poradzić sobie ze stratą to właśnie cisza i wspomnienia stały się towarzyszami Christiana. 

Pierwszy raz spotkałam się z tym autorem i ujął mnie delikatnym sposobem przedstawienia miłości, straty, żalu w życiu człowieka.

11/15/2016

Powrót Pottera...

Powrót Pottera...
J.K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany
Harry Potter i Przeklęte dziecko



Nie ukrywam, uwielbiam Pottera - całą serię. Chociaż jeśli się czepiać to poziomy książek były różne. Gdy dowiedziałam się o nowej książce (w sumie sztuce do wystawienia), niekoniecznie byłam zadowolona. Wiązało się to z pewnym wyobrażeniem Pottera i reszty jako dzieci i młodzież, na tym zakończyliśmy przygodę w Hogwarcie. Jeśli chodzi o dorosłych, na ogół nie spełniają naszych oczekiwań i po bujnej młodości szukamy równie przebojowego dorosłego, a tu często mamy do czynienia ze statecznym człowiekiem z obowiązkami. I właśnie dlatego obawiałam się tej książki, bo narusza "starego, dobrego Pottera".

Wracając jednak do książki, czytało się szybko z racji zapisu. Jednak wiele rzeczy zostało potraktowane po macoszemu, pominięte i czasem mocno naciągane. Sama historia mogła równie dobrze zostać rozłożona na części, bo kilka lat życia Albusa po prostu przeskoczyliśmy, by znaleźć się w treści właściwej. Szkoda. Bo to również miało potencjał. Mimo wszystko przygody młodych bohaterów śledziłam z zaciekawieniem i w jeden wieczór pochłonęłam całość. Przyznam szczerze, że czuję niedosyt, bo chętnie lepiej poznałabym bohaterów "HP i Przeklętego dziecka"... Odniosłam również wrażenie, że to nie koniec przygody autorki z Potterem, a owa pozycja była sprawdzeniem reakcji fanów na możliwość kontynuacji. 

Albus jest ciekawym dzieciakiem, który musi się zmierzyć z popularnością ojca, brata i własną innością, w końcu trafił do Slytherinu, a jego najlepszym przyjacielem jest syn Malfoya, Scorpius. Sprawdzone połączenie, chociaż znowu po dekadzie powracamy do tych samych bohaterów, a chętnie poznałabym nowych bohaterów Hogwartu. Ale z Potterem tak jest, zawsze chce się więcej... 

Podsumowując książka fajna. Polecam, mimo niedosytu. 
Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger