12/31/2016

Jeszcze o świętach

Jeszcze o świętach
Magia Świąt
Zwyczaje, ciekawostki, opowieści


Jeszcze w ostatniej chwili, o ostatnich chwilach jakie spędziliście w domu. Czemu Święta Bożonarodzeniowe są dla nas takie ważne, choć jak mawiają księża Wielkanoc powinna być ważniejsza. Pewnie dlatego, że wtedy tak naprawdę czekamy na czas, który możemy spędzić z rodziną, a same przygotowania są radosnym oczekiwaniem. I to w końcu czas Mikołaja, Gwiazdora, Aniołka i Dzieciątka... To czas kiedy znowu przez chwilę czujemy się jak małe dzieci i czekamy na pierwszą gwiazdkę. Czas kiedy nie znika nam z twarzy uśmiech, chociaż niektórych i tak najchętniej by się udusiło. I tak się cieszymy że są. 

Ta książka właśnie o tym jest. Przedstawia zwyczaje panujące w naszych domach i nie tylko, bo razem z Mikołajem ruszamy poznawać zwyczaje panujące w innych krajach. Czytając dzieciom sami możecie być zaskoczeni - nie wiedziałam o tym, czy o tamtym. Znajdziecie tu również przepisy na przysmaki świąteczne - można zrobić z dziećmi. Potem poznać elfa Bazylego, który o mały włos nie narozrabiał. A na końcu przygotować wspólnie kartki świąteczne dla najbliższych. Zresztą mój ulubiony element przedświąteczny. Kartki! Uwielbiam je wysyłać, dostawać też, ale wysyłanie jest fajniejsze. W końcu miło gdy otwiera się skrzynkę na listy i nie ma tam tylko rachunków. 

Już po świętach, ale może ktoś się skusi na książkę. W sumie jest dobrym pomocnikiem przy tłumaczeniu dzieciom, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Czemu u mnie jest Dzieciątko, a Zuzia ma Gwiazdora? Poza tym ilustracje mi się podobają.

Już za chwilę (dosłownie) Nowy Rok, wszystkim najlepszego, spełnienia marzeń, realizacji planów, a przede wszystkim uśmiechu na twarzy i małych radości umilających dzień powszedni! 

12/26/2016

Po prostu bądź....

Po prostu bądź....
Magdalena Witkiewicz
Po prostu bądź


Spotkanie z Panią Witkiewicz znów uważam za udane. Spędziłyśmy miły wieczór poznając zupełnie inne oblicze miłości. A nawet kilka. Wzruszyłam się, bo los może naprawdę z nas zakpić. Dać nam wielką miłość od pierwszego wejrzenia i równie szybko ją zabrać. Potem dać nam drugą piękną i prawdziwą miłość, w taki sposób, że ją dostrzegamy gdy bywa za późno. 

Taką historię skonstruowała w "Po prostu bądź". Paulina pierwszy raz zakochuje się na studiach i jest to TA JEDYNA miłość życia, jej wykładowca Aleksander. Uczucie w jej przypadku pojawiło się praktycznie natychmiast, bo dopiero na 3 roku studiów, zaczęła się interesować chłopakami, do tej pory jej głównym zmartwieniem było stypendium i praca, aby móc się utrzymać, bo od rodziców żadnej pomocy nie otrzyma.Po jednym wieczorze spędzonym z Aleksem już oboje wiedzą, że takiej miłości więcej nie znajdą. Tutaj sprawy szybko się toczą i już niecały rok później są po ślubie i spodziewają się dziecka. I nagle wszystko runęło, Aleks ginie w wypadku. 

Ale obok przez cały czas jest Łukasz, przyjaciel Aleksa. Wspierał ich cały czas i był zawsze gdy go potrzebowali. Teraz również zaproponował pomoc. A dokładnie układ. Małżeństwo bez miłości, ale bezpieczne i dające stabilizację kobiecie, której właśnie runął świat,a został kredyt. Kobieta zgadza się, to w końcu jej przyjaciel i zawsze przy niej jest. To przyjaciel. Tylko przyjaciel. Tak go traktuje, ciągle trzymając na dystans. Choć czy tak naprawdę tylko przyjaciel? To pytanie będzie musiała sobie zadać, gdy poczuje, że Łukasz może znaleźć sobie w końcu inną kobietę i ułożyć sobie życie. 

Z miłością powstającą z przyjaźni jest ten problem, iż najłatwiej ją przegapić, bo faktycznie przychodzi bezszelestnie i nikogo nie pyta o zgodę. Bo przyjaciel zawsze jest, wszystko wie, zawsze wspiera i broni. Czasem ich nie doceniamy, czasem doceniamy za późno. Psychologowie często mówią, że przyjaźń jest najlepszym fundamentem pod miłość... Więc dlaczego tak często ją przegapiamy? I właśnie z taką myślą zakończyłam lekturę Magdaleny Witkiewicz.

12/23/2016

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

12/19/2016

Jeden dzień i reszta życia

Jeden dzień i reszta życia
Colleen Hoover
9 november


Jak zawsze gdy widzę książkę Colleen Hoover aż mnie palce świerzbią, nawet pustki w portfelu nie są w stanie mnie powstrzymać przed zakupem - dlatego czasem omijam półkę z literką H. Tym razem miałam szczęście, moja biblioteka zakupiła książeczkę. Mogłam spokojnie zasiąść do czytania. "9 november" pochłonęłam i aż mnie serce bolało momentami. 

Znając autorkę, wiedziałam że zrobi taki zwrot, który spowoduje zapowietrzenie i krzyki: jak? no jak... tak można? Oczywiście były. Historia Bena i Fallon, którzy poznają się w restauracji 9 listopada i od tego momentu postanawiają się widywać raz w roku, a przez resztę czasu w ogóle się nie kontaktować. W ten sposób chcą sobie wzajemnie pomóc w tym trudnym dla siebie okresie. Równocześnie Benton ma napisać swoją powieść o nich i gdy skończy będą wiedzieli czy należy im się szczęśliwe zakończenie.


Bo 9 listopada to dzień tragedii dla każdego z nich. Fallon tego dnia ucierpiała w pożarze domu i straciła możliwość kariery aktorskiej, tak przynajmniej twierdzi jej ojciec. A była dobrze zapowiadającą się młodą gwiazdą. Benton również 9 listopada przeżył traumę, która odcisnęła piętno na całym jego życiu i kontaktach z ludźmi. Choć jego głównym problemem jest świadomość, czynów jakich się wówczas dopuścił. W każdym razie od teraz 9 listopada ma być szczęśliwym dniem, dniem kiedy ich życie znów się odmieniło. Zmiana jest tak ogromna, że pod znakiem zapytania staje cała ich znajomość. Bo rok to okres w jakim może się zmienić wiele rzeczy, łącznie z uczuciami, ludźmi z jakimi się zadajemy. W tym czasie możemy się również dowiedzieć wielu rzeczy, których nie chcielibyśmy wiedzieć. 

Książka mną targała podczas lektury i już sama nie wiedziałam czy chcę poznać zakończenie historii Fallon i Bena, ale z drugiej strony nie mogłabym odłożyć książki w czasie lektury. Jak ZWYKLE Colleen Hoover przeczołgała mnie czytelnika, moje serce, moje nerwy... Cóż, ale warto było. Polecam. 




12/16/2016

O kobietach

O kobietach
Jean de Cars
Kobiety, które zawładnęły Europą. 
Najpotężniejsze królowe.

 
 
Pozycja, która może/powinna być inspiracją do dalszych poszukiwań. Podobnych książek, bądź informacji o kobietach, które zostały przedstawiona na stronicach tej pozycji. Zebrano tutaj kobiety tak niezwykłe, że ich życiorysy są pełne tajemnic, zakrawających już na mity. Bo kto nie słyszał o Elżbiecie I, która męża nie chciała. Czy o Sisi - niejedna książka, nie jeden film przewinął się w młodości. Dalej Maria Antonina, Elżbieta II, Katarzyna II. To tylko kilka z dwunastu ciekawych i inspirujących kobiet, które istniały naprawdę,a ich życie mimo iż owiane legendą, nie zawsze miały happy endu.

Osobiście mam zamiar wziąć na warsztat Panie, które znałam trochę mniej, a bardzo mnie zaciekawiły po lekturze. Zytę, czyli ostatnią cesarzową Austrii i królową Węgier, pragnącą jeszcze przed śmiercią odwiedzić kraj i swój dom. Szwedzką królową Krystynę, kobietę inteligentną, sprawną fizycznie i pełną sprzeczności i temperamentu oraz królową Belgów Astrid, owianą legendami, uwielbianą za życia i wspominaną po śmierci. 

Książka to wybór 12 kobiet, ale spokojnie można poszerzyć zbiór. Mamy wiele kobiet niepokornych, marzycielek, takich które inteligencją przewyższają niejednego człowieka, czy tych bezwzględnych. Podziwianych i wzbudzających postrach, czy niepokój wśród ludzi. Czy warto zajrzeć do tej książki? Tak. Poznasz, że te słynne monarchinie też miały pod górkę i że nie zawsze wszystko się układa tak jakbyśmy chcieli. Że życie to nie bajka, ale to właśnie kobiety walczące z losem, ludźmi - o ludzi i kraj, miały odwagę by zapisać się na kartach historii.

12/09/2016

Krótko i na temat!

Krótko i na temat!
Janusz Leon Wiśniewski
Ukrwienia


To moje pierwsze spotkanie z Januszem Leonem Wiśniewskim i z tak krótkimi spotkaniami z bohaterami. Ledwo ich poznawałam, a już był koniec i pożegnanie. Chciałam poznać ciąg dalszy ich historii i po każdym opowiadaniu czułam niedosyt. Jednak to byli przypadkowo spotkani ludzi, z którymi rozmowa trwa zaledwie chwilę. Kilka minut podczas jazdy autobusem, może godzinę czy dwie podczas lotu samolotem. Wypicie herbaty w kawiarni. To te krótkie chwile pozwalają poznać część ludzkiej historii, ale tylko jesteśmy wtedy obcym słuchaczem. Tylko tyle i aż tyle.

J.L. Wiśniewski przedstawia kilkanaście historii, każda inna, ale każda ma imię i nie jest już liczbą statystyczną, bądź anonimem. Rozmyślania autora w tej książce pokazują jak różnie ludzie odczuwają szczęście, miłość, nienawiść, zawód. Niby mała książeczka, przysiadłam z herbatą na chwilę, a już zamykałam książkę na ostatniej stronie. Poczułam niedosyt, nie rozczarowanie, bo mnie zaintrygowała, ale chciałabym więcej. Miałam wrażenie, że każdą historię rozpoczął i brutalnie przerwał. Ale z drugiej strony to dało taką brutalną realność bohaterom, stali się tacy ludzcy. Zmusił mnie jako czytelnika do zastanowienia się, czy sama nie jestem bohaterem, któreś z tych historii. Czy to mnie mógł spotkać i opisać w tych kilku słowach. I czy tak naprawdę chcę być bohaterem tych historii...

Zaintrygowało mnie to na tyle, że przy nadarzającej się okazji przeczytam kolejną książkę Wiśniewskiego. Żeby znowu usiąść na chwilę i zastanowić się nad relacjami w życiu. 
 

12/01/2016

Idealne przed świętami

Idealne przed świętami
Magdalena Kordel
Anioł do wynajęcia


Okładka mnie zauroczyła, tytuł zaciekawił, a że o świętach - to chyba lepszego momentu na lekturę nie było. Ułożyłam nawet taki plan, że wieczorami jako przerywnik, będę sobie podczytywać książkę. Ale plan sobie, jak siadłam tak skończyłam. Historia idealna na okres przedświąteczny, nawet jako prezent na święta.

Poznajemy Michalinę, Konstantego, Gabrysię i Nelę zbiór ludzi, którzy normalnie nigdy by się nie spotkali. Każde z nich jednak coś sobie zażyczyło, coś sobie obiecało i tu pojawił się los i anioł wszystko dodali, wymieszali i poszło w obieg tworząc niezwykłą opowieść świąteczną. Michalina osiemnastolatka, która ucieka z domu od despotycznej macochy, w dodatku spodziewając się dziecka, tuła się po ulicach. Aż trafia do kwiaciarni Gabrysi, gdzie się ogrzewa wypija herbatę i z nową kurtką, natchniona rusza do kościoła, by chwilę pomyśleć i prosić o anioła stróża. I tutaj się zaczyna seria przypadków, która wiąże ze sobą Michalinę, przystojnego Konstantego i nieobliczalną, szczerą do bólu staruszką Nelą. 

Instagram
Osoby absolutnie z różnych bajek, światów itd. jednak stworzą niesamowite trio, któremu się kibicuje. Jaki morał z książeczki? Każdy ma swojego anioła stróża, takiego na stałe, takiego do wynajęcia, takiego ludzkiego. A okres przedświąteczny to najlepszy moment, żeby się zastanowić nad tym co dla człowieka najważniejsze - rodzinę, szczęście, ciepło i bliskość. Tyle właśnie czasu mieli nasi bohaterowie. Okres adwentu, był ich czasem zmiany, bo wtedy może się wszystko zdarzyć, a anioły są wówczas do wynajęcia. 

11/28/2016

Cimetiere du Passy, Paris

Cimetiere du Passy, Paris
Jakkolwiek to brzmi, lubię cmentarze. Mają w sobie pewien czar. Dla wielu pójście na cmentarz to trudna sprawa, zawsze skłania do przemyśleń, budzi tęsknotę, żal. Ale mimo wszystko cmentarze bywają bardzo piękne. Te w Paryżu również, dziś ten mniejszy i moim zdaniem ładniejszy. 

Cimetiere du Passy 


11/26/2016

Gdzieś na północy, wśród nocy

Gdzieś na północy, wśród nocy
Ilona Wiśniewska
Białe. Zimna wyspa Spitsbergen


Człowiek szukając swojego miejsca na ziemi, ląduje w różnych miejscach. Błąka się po Europie, Azji, Amerykach, aby osiąść na chwilę tam gdzie poczuje się swobodnie. Chociaż jeśli ma się duszę wędrowca, długo w jednym miejscu się nie zostaje. Ilona od 2010 roku mieszka w Norwegii, wybrała miejscowości wysunięte daleko na północ, wyspę Spitsbergen. Mierzy się z długimi nocami, krótkimi dniami, mrozem, burzami śnieżnymi i samym sobą. I o tym właśnie są jej reportaże. Znajdziemy w nich fascynację tym miejscem i ludźmi. Światem gdzie czas i życie płyną zupełnie inaczej. Gdzie jak wspomina człowiek uczy się samego siebie, szczególnie w porze nocnej.

"Ciemność nie jest problemem. Problemem jest samotność w ciemności." (s.115) 

W jej reportażach oprócz historii miejsca i poznanych ludzi, znajdziemy fragmenty, które mówią wiele o autorce, o tym jak ten świat oddziałuje na nią, jaka dla niej jest ta zimna kraina. Jak fascynuje, uspokaja, a czasem doprowadza do czarnej rozpaczy. Autorka pisze bardzo obrazowo i czytając niemal jestem wśród mrozu, śniegu i tych niezwykłych ludzi. Obserwuję renifery, niedźwiedzie, lisy i pardwy, czy przechadzam się korytarzami opuszczonych budynków. Aż chce się spakować i wyruszyć na Spitsbergen. Wówczas przypomina mi się uwaga autorki, że trzeba być przygotowanym nie tylko na zimno, ale również na ciszę i samotność wśród nocy. Bo czasem zostaje się odizolowanym od lądu z powodu warunków atmosferycznych.

"Co roku czeka nas to samo zaskoczenie, niezależnie od tego, jak długo się mieszka za kołem podbiegunowym. Światło wraca. Zwłaszcza jak przez kilka dni pada śnieg i są niskie chmury, a potem nagle niebo się wypogadza i okazuje się że nadszedł dzień. Ale czy to radość? Bardziej zdziwienie, że to już. Że tak szybko, świat się robi za duży. (s.127)

W przedstawionym w reportażach świecie Ilona nie lukruje, chociaż wszędzie jest biało. Opowiada szczerze o zachwytach i zauroczeniu Spitsbergen, jak również o niedostatkach i trudnościach życia codziennego. Pisze o swoich lękach, tęsknocie. O troskach tych którzy tam pozostają i tych którzy postanawiają opuścić zimną wyspę. A samego czytelnika zabiera w ciekawą podróż w mroźne rejony, może zachęcając do spakowania walizki.

"Drugiej zimy nie pamiętam. Podczas trzeciej wpadłam w psychozę i wydawało mi się, że coś siedzi pod sufitem i się gapi. Czwartej nawet nie zauważyłam. Noc polarna jest jak długi sen, który wyparowuje zaraz po przebudzeniu." (s.82)

11/23/2016

Życie stworzone z listów

Życie stworzone z listów
Patrycja Koza
Papierowe pocałunki


Życie w Polsce w latach sześćdziesiątych nie była najprostsze. Zofia i Janusz, młode małżeństwo, które zostaje rozdzielone. Powodem nie jest aresztowanie, czy konflikt rodzinny, ale obowiązek odbycia służby wojskowej. Zofia zostaje sama spodziewając się dziecka i brakuje jej w tej chwili męża. Owej pustki nie zdała zapełnić pracą nauczycielki, a potem wychowaniem narodzonej córeczki, Oleńki. Tęskni i tę tęsknotę przelewa na papier, o to samo prosi męża, który się zgadza, aczkolwiek niechętnie. 

To właśnie listy są głównym składem tej historii. Pisane przez Zofię i Janusza, uzupełniane listami ich rodziców, rodzeństwa i przyjaciół. Tak właśnie poznajemy początki ich małżeństwa, ich wspólnej drogi. Zawierają tęsknotę, miłość, radosne i smutne nowiny, czasem złość i żal. Wyczuwa się w nich wyczekiwanie i niedosyt. W tym czasie najchętniej widzianą osobą był listonosz, bo miał list od ukochanego/ukochanej. Oprócz tego z listów wyciągamy opis realiów ówczesnej Polski: problemy ze zdobyciem potrzebnych zaświadczeń, braku telefonu, rzadkie fotografie, długie podróże autobusem i pociągiem. Chociaż z tym ostatnim obecnie też bywa ciężko.


Czytając "Papierowe pocałunki" cofamy się do Polski lat '60, jej zwyczajów, języka, do ludzi i ich problemów. DO młodości, zalotów i małżeństw w wieku 20 lat, a nie jak obecnie prawie 40. I to wszystko przedstawione w ciekawej formie listów, których notabene obecnie pisze się zdecydowanie za mało.

11/21/2016

Historia opowiedziana kwiatami.

Historia opowiedziana kwiatami.
Vanessa Diffenbaugh
Sekretny język kwiatów


Wszystko posiada swoje znaczeni, każdy kwiat, słowo, czyn itd. Victoria była w pewien sposób naznaczona przez los - porzucona przez matkę po narodzinach, przerzucana z domu do domu. Ciągle jej powtarzano, jest zła, ciągle coś robi źle, bo wszyscy ostatecznie ją oddają. Zawsze to ONA była winna za powroty, choć nie zawsze było to prawdą. Jeśli do 10 roku życia nie znajdzie się dla niej opiekun, resztę dzieciństwa miała spędzić w domach dziecka, jako trudne dziecko.

Ale pojawia się Elizabeth. Dla małej Victorii to ostatnia szansa, choć dziecko już było pogodzone ze swym losem, w końcu jest zła. Miała żyć do pełnoletności w domach dziecka, potem ruszyć samotnie w świat. Ale jest Elizabeth, jej winnica i język kwiatów, który intryguje dziewczynkę. Wówczas Victoria pomyślała, że może jednak znalazła swoje miejsce na ziemi. Przełamawszy pierwsze lody, dziewczyny zaczęły wspólne życie, poznając się wzajemnie. I znowu coś poszło nie tak... I to niezupełnie z winny Victorii, ale dziewczynka postanawia,że domy dziecka są lepsze, bo nie robią nadziei, poza tym pozostają jej kwiaty. Kwiaty były całym jej światem, jej wiadomościami, jej wołaniem o pomoc, której nikt nie rozumiał. Do pewnego momentu.

W końcu otrzymała odpowiedź, zupełnie niespodziewanie, od młodego mężczyzny na targu kwiatów. I znów miała 10 lat i powróciła przeszłość. Wszystko się zmieniło, odległe stało się bliskie, a strach przed ludźmi pozostał. Czy życie pozwoli jej naprawić dawne błędy? Czy odzyska to co utraciła, a może jeszcze więcej? Tylko czy znowu czegoś nie zepsuje. Czy kwiaty pozwolą jej odnaleźć drogę do życia i szczęścia?

Niezwykła historia, pięknie okraszona symboliką kwiatów, już zupełnie zapomnianą przez ludzi. A tyle można powiedzieć za pomocą jednego kwiatka. Aż sama się zastanawiałam, czemu o tym zapomnieliśmy, postanowiłam poznać znaczenie kwiatów, może nie wszystkich, ale czasem warto wiedzieć co się daje innym.

11/19/2016

Cisza i wspomnienia

Cisza i wspomnienia
Siegfried Lenz
Minuta ciszy


Utrata bliskiej osoby jest trudnym momentem w życiu, niezależnie jaką mamy metrykę. Christian zakochał sie w swojej nauczycielce angielskiego, Stelli, która jest niewiele starsza od niego. Jest lubiana przez wszystkich w szkole, wielu również się w niej podkochiwało. Tak się złożyło, że Stella mimo obaw podziela to zauroczenie, okazuje się iż rozważała zmianę szkoły. Dla dobra ich obojga. Ale szczęście młodych nie trwało długo. Stella wypływa ze znajomymi w rejs, podczas powrotu zdarzył się wypadek i kobieta wypadając przez burtę, uderza głową w falochron. Obrażenia były tak rozległe, że po kilku dniach umiera. 

Całą historię opowiada nam Christian, uczestniczący w spotkaniu w szkole, upamiętniającym Stellę. Podczas uroczystości wraca wspomnieniami do wspólnych zajęć, wypadów. Wspomina chwilę, gdy sam zorientował się, że zakochuje się we własnej nauczycielce. Zaczął już snuć palny wspólnej przyszłości. Niezwykle pięknie i czysto ujęte rodzące się uczucie między dwojgiem młodych ludzi, które zostało brutalnie przerwane. Chłopak opisuje również reakcje najbliższego otoczenia, które utraciło przyjaciółkę, córkę, nauczycielkę. Ale również zauważa, iż niektórzy zauważyli bliskość między nim a Stellą, mimo iż nie afiszowali się swoim uczuciem. 

Ta niewielka książeczka, jest niezwykłą podróżą wgłąb ludzkiego żalu, straty, miłości spełnionej i niespełnionej. Wówczas to właśnie minuta ciszy mówi nam więcej niż tysiąc słów. Chcąc poradzić sobie ze stratą to właśnie cisza i wspomnienia stały się towarzyszami Christiana. 

Pierwszy raz spotkałam się z tym autorem i ujął mnie delikatnym sposobem przedstawienia miłości, straty, żalu w życiu człowieka.

11/15/2016

Powrót Pottera...

Powrót Pottera...
J.K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany
Harry Potter i Przeklęte dziecko



Nie ukrywam, uwielbiam Pottera - całą serię. Chociaż jeśli się czepiać to poziomy książek były różne. Gdy dowiedziałam się o nowej książce (w sumie sztuce do wystawienia), niekoniecznie byłam zadowolona. Wiązało się to z pewnym wyobrażeniem Pottera i reszty jako dzieci i młodzież, na tym zakończyliśmy przygodę w Hogwarcie. Jeśli chodzi o dorosłych, na ogół nie spełniają naszych oczekiwań i po bujnej młodości szukamy równie przebojowego dorosłego, a tu często mamy do czynienia ze statecznym człowiekiem z obowiązkami. I właśnie dlatego obawiałam się tej książki, bo narusza "starego, dobrego Pottera".

Wracając jednak do książki, czytało się szybko z racji zapisu. Jednak wiele rzeczy zostało potraktowane po macoszemu, pominięte i czasem mocno naciągane. Sama historia mogła równie dobrze zostać rozłożona na części, bo kilka lat życia Albusa po prostu przeskoczyliśmy, by znaleźć się w treści właściwej. Szkoda. Bo to również miało potencjał. Mimo wszystko przygody młodych bohaterów śledziłam z zaciekawieniem i w jeden wieczór pochłonęłam całość. Przyznam szczerze, że czuję niedosyt, bo chętnie lepiej poznałabym bohaterów "HP i Przeklętego dziecka"... Odniosłam również wrażenie, że to nie koniec przygody autorki z Potterem, a owa pozycja była sprawdzeniem reakcji fanów na możliwość kontynuacji. 

Albus jest ciekawym dzieciakiem, który musi się zmierzyć z popularnością ojca, brata i własną innością, w końcu trafił do Slytherinu, a jego najlepszym przyjacielem jest syn Malfoya, Scorpius. Sprawdzone połączenie, chociaż znowu po dekadzie powracamy do tych samych bohaterów, a chętnie poznałabym nowych bohaterów Hogwartu. Ale z Potterem tak jest, zawsze chce się więcej... 

Podsumowując książka fajna. Polecam, mimo niedosytu. 

10/25/2016

Na doranoc

Na doranoc
Wioletta Piasecka
Mała Cyganeczka 


W zeszłym roku gościliśmy panią Wiolettę w naszej bibliotece, na spotkanie przyjechała przygotowana w przebranie i różne ciekawostki dla dzieciaków. Nawet wróżby dla chłopców i dziewczynek. O swoich książkach opowiadała ciekawie, okazała się również osobą biegłą w sprawach piłki nożnej (o tym również napisała książkę dla dzieci). 

Wracając jednak do "Małej Cyganeczki", autorka przedstawiła stereotypy dotyczące inności, nieufności wobec tego co nieznane. Naszymi bohaterkami są Marysia, dziewczynka mieszkająca we wsi, przy której zatrzymuje się tabor, A także Lalkę, małą Cygankę. Dziewczyny mimo początkowej nieufności, zaprzyjaźniają się. Podczas tej letniej znajomości Marysia poznaje życie wędrowców, poznaje świat przyrody i moc wyobraźni. Lala natomiast uczy się czytać i pisać, gdyż tego u nich nie uczą, a jej marzeniem jest poznanie liter. Tak oto poznając swoje światy dziewczynki zaprzyjaźniają się, przełamując stereotypy funkcjonujące wśród obu grup. 

Historia naprawdę fajna, przełamująca pewne tabu. A także nawiązująca do znanej poetki Papuszy. Autorka często nawiązuje do czyiś biografii, tworząc niezwykłe historie, które stają się przystępne dla dzieci. Mogę poświadczyć, iż u mnie dzieciaki chętnie sięgają po książki pani Wioletty Piaseckiej.

9/29/2016

Paryż, Paryż....

Paryż, Paryż....
Ostatnimi czasy miałam okazję trochę pozwiedzać Paryż. Moim szczęściem i nieszczęściem jest iż mój obiekt badań naukowych lubił się podróżować po Europie. Ostatnią stacją życiową był Paryż i dzięki temu zachowało się tam trochę dokumentów. A ja sobie zafundowałam podróż. Dzisiaj przedstawię kilka zdjęć ogólnych, później przedstawię dwa piękne, paryskie cmentarze.


9/27/2016

Kochanie, dam sobie radę...

Kochanie, dam sobie radę...
Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz
Awaria małżeńska


Relacje między mężem a żoną bywają różne, trudne, a z czasem "ja wiem lepiej, że ty sobie z tym nie poradzisz". Bycie z kimś wiąże się z przyzwyczajeniem, odarciem z pewnych tajemnic, ale tak naprawdę jak owa relacja się ułoży zależy tylko od nas samych. To jak już mamy męża i żonę, to czas na dzieci. Ich wychowanie, przedszkole, szkoła, zajęcia dodatkowe. Ile kobiet pracuje i ogarnia sprawy związane z odchowaniem pociech praktycznie w pojedynkę, bo mąż ma mniej elastyczne godziny pracy, bądź inną wymówkę. Tak właśnie funkcjonują nasze bohaterki, do pewnego momentu.

Ewelina i Justyna poznały się dość przymusowo. Poturbowały się w autobusie i wylądowały na tym samym oddziale i pokoju. Obie panie są mężatkami z dwójką dzieci. A mężowie? Jeden w momencie wypadku w ogóle zauważył, że od jakiegoś tygodnia w ogóle nie widział swoich dzieci... I gdzie one są? Ale później, przecież opieka nad dziećmi to nic trudnego, nie wiem o co moja żona się martwi.I tutaj na własnej skórze Mateusz i Sebastian przekonają się jak bujną wyobraźnię mają ich dzieci. A w dodatku usłyszą od swoich pociech, kilka słów prawdy (niekoniecznie im się to spodoba). 
Autorki nie szczędziły panom przeszkód, a wszystko okraszały świetnym humorem w dialogach. Znalazły tyle problematycznych codziennych czynności, że człowiek dochodzi do wniosku, że najciężej to jednak jest w domu, ale i tak chcemy tam wracać. Zaistniała sytuacja może w trochę przerysowany sposób pokazuje, że opieką nad dziećmi należy się dzielić, bo w awaryjnej sytuacji, nawiązanie relacji tata-dziecko, bywa trudna. A jakieś stare porzekadło mówi, że człowieka poznaje się w sytuacjach kryzysowych. Tutaj nasze bohaterki na nowo poznały swoich mężów i może trochę bardziej ich doceniły, oczywiście w drugą stronę też poszło (i panom nawet szybciej :P). Książkę polecam, zabawna, fajne dialogi i wydaje mi się, że daje trochę do myślenia.

9/16/2016

Weź się ogarnij!

Weź się ogarnij!
I tak się zaczynam ogarniać.

Po usłyszeniu od 5-latka słów weź się ogarnij, zaczęłam się zastanawiać ile faktycznie kontroluję. Niewiele tego. Szukam nadal sposobu, który będzie pasował do mojego charakteru, sposobu życia i bycia, ale przyznaję - ciężko jest. Jeden sposób który teraz przerabiam zaczerpnęłam z bloga jestrudo. Ogólnie lubię tam zaglądać i czasem coś poczytać. Rozpoczęłam fazę rozwiniętego kalendarza na każdy dzień i mimo, że nie do końca wychodzi mi to tak jak powinno, to już widzę różnice - odhaczanie działa. Nadal część rzeczy po prostu zostaje niewykonane, ale... właśnie, ale jest lepiej! I to mnie cieszy.


Inny podpatrzony detal - słoik na karteczki z tytułami książek. W słoiczku, który sama ozdobiłam, znajdują się tytuły MOICH książek. Tak, te zaległe, kiedyś kupione i cierpliwie czekające, aż ja wielce niezdecydowana po nie sięgnę. Teraz mam plan! Jak będę kończyć te wypożyczone, bądź będzie mnie kusić moja prywatna biblioteczka - wylosuję tytuł! Może się uda i w końcu będzie tego mniej. A potem znowu do księgarni. I ta w koło Macieju.


Inną rzeczą, którą ogarniam to Instagram - ale siostra była zdziwiona, gdy znalazła mój profil! Jeszcze niedawno się zarzekałam - nie, nigdy itd. Ale przyznaję zdjęcia wrzucam tam z komputera, bo niestety jakościowo mój telefon to kicha. A zdjęcia złej jakości mnie po prostu denerwują (szczególnie mojego autorstwa). Czy polecam? Nie wiem.

Jakie wy macie sposoby ogarnięcia się? Co wam zajmuje najwięcej czasu i jak sobie radzicie z często za krótką dobą?

9/14/2016

Dawid i Larisa w niebezpieczeństwie!

Dawid i Larisa w niebezpieczeństwie!
Martin Widmark
Wyspa Obłąkanych


Już na wstępie bohater książki informuje, że książka jest smutna, a życie w niewiedzy niebezpieczne. W tym tomie przygód Dawida i Larisy poznajemy smutną i przerażającą historię. Wyspa Obłąkanych posiada nie tylko niebezpieczną przeszłość, bo owe niebezpieczeństwo wciąż tam żyje. Nasi bohaterowie postanawiają poznać historię Wyspy Obłąkanych, gdy odnajdują na niej groby młodych dziewczyn.

Rezolutni trzynastolatkowie poznają kolejne tajniki wiedzy: prawa fizyki, możliwości internetu, gdy szuka się informacji, czy historię badań nad zaburzeniami psychicznymi. I właśnie ostatni aspekt jest smutny, gdyż życie ludzi "innych" nie jest proste. A zdobycie owej wiedzy przez Dawida i Larisę o mały włos nie skończyło się ich śmiercią...Jak poważne było niebezpieczeństwo? Czego tak naprawdę nauczyli się młodzi bohaterowie? Sięgnij po książkę i przeczytaj w wolnej chwili. 


Teraz coś dla dorosłych! Seria Martina Widmarka o Dawidzie i Larisie może być cenną lekturą dla młodego czytelnika. Pozna tutaj różne ciekawostki naukowe, ale pozna miłych i sympatycznych bohaterów, którzy pokażą jak ważna jest przyjaźń, rodzina i zdobywanie wiedzy.

9/12/2016

Podniebny świat statków.

Podniebny świat statków.
Maria Dahvana Headley
Magonia


Książka musiała się znaleźć na zdjęciu w otoczeniu niebieskiego, bo właśnie taki kolor kojarzy nam się z niebem. To właśnie w wędrówkę wśród chmur zabiera nas autorka. Do stworzeń tak podobnych do ptaków i ludzi jednocześnie, do świata, który jest wokół, ale ludzie go nie dostrzegają. Do świata pełnego magii, niebezpieczeństw, wiary w dobro i piękno, ale również brutalnego. 

Aza Rey ma rodzinę, która jest przy niej i walczy z nią w obliczu ciężkiej choroby płuc przez którą topi się w powietrzu. Jak można się topić w powietrzu? Aza wie, całe swoje krótkie życie walczy o oddech. Lekarze nie wiedzą jak jej pomóc. Jej dziwny wygląd (z powodu niedotlenienia) bywa krępujący, w końcu jest nastolatką, wówczas wygląd jest sprawą prawie priorytetową. Pewnego dnia widzi statek na niebie, płynący wśród chmur i kogoś kto woła ją po imieniu. Potem mdleje. W końcu stado różnorodnych ptaków przylatuje do niej, ostatecznie w brutalny sposób zostaje zabrana swojej rodzinie, swojemu światu.

Raczej światu, który znała. Poznaje zupełnie nowy, podniebny świat, gdzie jest pełno ptaków. Dostrzega że sama nie różni się od nich. Okazuje się, że tak naprawdę to jej dom, a ludzki świat był zesłaniem za przewinienia matki. Musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jest to niezwykle trudne, bo misja jaka czeka Azę, nie jest łatwa, przyjemna. A sama Aza czuje, że polecenia matki wiążą się ze stratą kogoś kogo kocha. Ale z dnia na dzień zaczyna zapominać o kim miała nie zapominać. Czy Aza Rey zostanie wśród chmur? Czy wypełni polecania matki? Czy będzie pamiętała kto jej szuka po całym świecie i niebie?

Niezwykle ciekawy świat wykreowany przez autorkę, daje możliwość pływania wśród chmur. I tak się czułam czytając "Magonię", pływałam i tak naprawdę nie wiedziałam jakie decyzje podejmie bohaterka, bo jej wahanie było takie prawdziwe, czasem też tak mamy, że jeden element może zaważyć na decyzji i tak jest tutaj. Nie ważne jaki świat, podjęcie decyzji zawsze jest trudne.

Wyzwanie: Grunt to okładka

9/08/2016

Każda trauma pozostawia ślad!

Każda trauma pozostawia ślad!
Chelsea Cain
Unik


"Monster (pies) już nie wyglądał, jakby spał. Leżał zbyt płasko, jakby zeszło z niego powietrze.Obok niego na podłodze stał żółty plastikowy znacznik dowodów z numerem dwadzieścia cztery. Tym teraz był, dowodem. Śladem biologicznym na miejscu przestępstwa." 

Każdy z nas czegoś unika, coś ukrywa bardzo głęboko, nie chce tego nikomu zdradzić. Są rzeczy, z którymi musimy walczyć codziennie, mogą być małe przykrości, a czasem tragedia. Tak samo było z Kick "Kathleen". Była małą dziewczynką kiedy ją porwano. Żyła w brutalnym świecie - dziecięcej pornografii. W tym życiu nazywano ją "Beth", a swojego porywacza nadal często nazywa ojcem. Autorka mistrzowsko nakreśliła siłę relacji ofiary i oprawcy, którzy przez wiele lat funkcjonują jakby we własnym świecie. Poznajemy dorosłą Kick, która spotykając się z oprawcą staje się znów małą dziewczynką. Nadal powracają do niej lata spędzone w zamknięciu i ciemności, a także dzieci i dorosłych jakich wówczas poznała.

Nakreślone zostały również różne odcienie świata dziecięcej pornografii, walkę jaką toczą ludzie próbujący usuwać filmy, szybkość jaką mnożą się raz skasowane pliki. Jak trudno rozbić ten światek i jakie odłamy możemy tam spotkać. Ale również obserwujemy zmagania ofiary, która została uratowana. Jej próby normalnego życia, jej wybory nakierowane przeżyciami z dzieciństwa. Rozbitą rodzinę po tragedii, która już nie jest jak kiedyś. Prawdą jest że każdy cios zadany jednostce, odbija się na zespole, tutaj rodzinie. 

Od książki nie mogłam się oderwać, wszystkie postacie nakreślone w sposób przemyślany. Informacje o nich są nam dawkowane i to w bardzo małych ilościach, aby móc nas znowu zaskoczyć. Ale cóż, autorka przewidziała kolejne tomy, więc jestem ciekawa jakie jeszcze asy chowa w rękawie. 

Wyzwanie: Grunt to okładka 

9/03/2016

2 siostry - 1 brat = pustka, z którą trzeba żyć

2 siostry - 1 brat = pustka, z którą trzeba żyć
Emily Giffin
Pierwsza przychodzi miłość


"Chciałabym mieć więcej sióstr, bo wówczas odejście którejś z nich nie spowodowałoby takiego bezruchu." Emily Dickinson 

Właśnie w tej książce mierzymy się z relacjami między rodzeństwem. Dwie siostry i brat. Jedno ginie w wieku dwudziestu kilku lat, reszta radzi sobie z życiem, lepiej lub gorzej. Josie i Meredith radzą sobie zdecydowanie gorzej. Każda z nich karze się za ten feralny dzień, gdy zginął ich brat, Daniel. Trudno określić tę książkę, głównym jej trzonem są relacje między siostrami, choć lepsze byłoby określenie - brak tych relacji. Mur między nimi narastał od wczesnej młodości, później same nie wiedziały jak go zburzyć, więc brnęły dalej. 

Każda ułożyła sobie życie, ale żadna nie była z niego zadowolona. Dlaczego? Jedna drugiej zazdrościła. A poza tym mimo czterdziestki na karku, nadal spełniały czyjeś marzenia i oczekiwania. A na tym nie zbuduje się szczęścia. Idąc dalej nieszczęśliwy człowiek, źle reaguje na czyjeś szczęście. Często trudno nam się cieszyć z radości naszych przyjaciół, znajomych, ale jeśli dotyczy to rodziny to sprawa wchodzi na wyższy poziom komplikacji. I takie właśnie są nasze bohaterki. Same komplikują rzeczy nieskomplikowane, nie wspominając o tych skomplikowanych. 


Oprócz więzi siostrzanej, spotkamy się również z wątkiem realizacji marzeń. Co mnie tutaj zaskoczyło, droga do ich realizacji... Ale to pozostawiam wam do oceny. Prawda jest taka, że zawsze nam łatwiej, gdy mamy wokół ludzi, którzy nas kochają i wspierają. Bo tak naprawdę miłość przychodzi pierwsza, na ogół towarzyszy nam od pierwszych chwil życia, choć o tym zapominamy - bo jest oczywista i taka codzienna. Komplikacje nadchodzą później, gdy stawiamy warunki. Zaś Giffin przedstawia nam tym razem dużo miłości bezwarunkowej, której tak często nie doceniamy. I chociaż w pewnym stopniu sięgając po tę książkę, liczyłam na jakiś fajny romans lat szkolnych, odnaleziony po latach. Dostałam coś zupełnie innego, ale myślę wartościowego. Szanuj i kochaj swoje rodzeństwo, bo gdy ich zabraknie następuje pustka, której nie zapełnimy. Tak jakoś po lekturze, bardziej lubię swoje rodzeństwo (bo ono zawsze wie o mnie więcej, niż kiedykolwiek wiedzieć będą rodzice). 


9/01/2016

Jekaterynburg, niezwykle ciekawy...

Jekaterynburg, niezwykle ciekawy...
Jedna z moich ostatnich wypraw: Jekaterynburg :) Kilka fotek.



8/30/2016

Romans SMS-owy

Romans SMS-owy
Federica Bosco
Skrajnie Mylne Sygnały


Jest to jedno z silniejszych uczuć w naszym życiu - miłość. Dla niej potrafimy zrobić niemal wszystko, nawet jeśli równa się to naszej zgubie. Bri właśnie zakochała się i to w żonatym, ale... tak, tak, ciągle sobie powtarza - ale już niedługo. Jej związek polega głównie na SMS-ach i rzadkich spotkaniach. Jak sam tytuł informuje SMS to sygnały, które różnie odczytujemy. Bri żyje od jednego SMS-a do drugiego. Nie potrafi funkcjonować bez tej krótkiej wiadomości. Zaczynają się problemy w pracy, bo kompletnie nie radzi sobie z dyscypliną. Przyjaciółek nie słucha, bo przecież on w końcu zostawi żonę.

Bri wisi w takim zawieszeniu i pewnie długo by w nim tkwiła, gdyby nie przyjaciółka i przypadkowe zdarzenia. Potem akcja rozgrywa się bardzo szybko. Najciekawszym elementem jest właśnie obłęd bohaterki, taki absolutny obłęd jaki mamy na początku związku, gdy jesteśmy uzależnieni od tej jednej jedynej osoby. Nie trafia nic, sami wiemy wtedy najlepiej. I ten stan bez otoczki przedstawia nam autorka. Pewnie każdy miał taką miłość, która zaślepiła i czytając będziemy powtarzać "zawróć dziewczyno, to nie ma sensu...". Ale same wiemy jak te rady działają.

Polecam to tylko 150 stron, a można się pośmiać i powspominać.

4/27/2016

Moje nowości!

Moje nowości!
Trzy wizyty w księgarni, portfel szczuplejszy - ale jakie cuuudowne książki :)
Oto moje nowe skarby, co myślicie??

 

4/22/2016

I że ci nie odpuszczę ( a może wam nie odpuszczę :P)

I że ci nie odpuszczę ( a może wam nie odpuszczę :P)
Joanna Szarańska
I że ci nie odpuszczę


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Strony: 314

Co ja bym zrobiła gdybym w czasie składania przysięgi małżeńskiej dowiedziała się o postępkach drugiej połówki? Oj, nie wiem. Sama wizja ślubu, mnie osobiście przeraża. Jednak Kalina czekała na dzień swojego ślubu. Przebieg ceremonii, był jednakże daleki od jej wyobrażeń. To raczej była tragi-komedia. Rozpacz jest wskazana, a zemsta na niedoszłym jeszcze bardziej.

Oczywiście jej zemsta polegała na wyjeździe do spa samej, a nie oddanie voucheru niedoszłemu i nowej ulubienicy. Teraz przejdźmy do Spa w dworku. Dworek jest, spa - zależy od definicji. Ostatecznie Kalina została pracownikiem spa, a nie wypoczywającym. Dodatkowo zamieszana w iście kryminalną sytuację. Złodzieje postanowili okraść dworek z najcenniejszego obrazu. Kalina jak przystało na bohaterkę zranioną i zawziętą, postanawia pomóc złapać złodziei. Przynajmniej tych, których uważa że nimi są.

Dla mnie najlepszą częścią są dialogi Kaliny i Marka (niedoszłego złodzieja :P) - złośliwości, uszczypliwości i zachowanie w tajemnicy kto jest kim. Za samą parę - kocham tę autorkę. Polecam wypad do dworku, jeśli spa nie pomoże, to ciekawi właściciele i pracownicy zapewne. Będziecie wyjeżdżać z uśmiechem na ustach i w oczach. Bo któż by nie chciał miłości z odrobiną dreszczyku i uszczypliwości. Bez cukierkowych wzdychań :) 

4/20/2016

Miejsce Pamięci Auschwitz-Birkenau

Miejsce Pamięci Auschwitz-Birkenau
Trzydniowe seminarium w Miejscu Pamięci 
Auschwitz-Birkenau


moje odczucia w wersji foto








4/18/2016

Sezon zamkniętych serc

Sezon zamkniętych serc
Wioletta Leśków-Cyrulik
Sezon zamkniętych serc



Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Strony: 308

Czy ktoś za ciebie może naprawić swoje życie? Może cię wspierać, jednak nigdy cię nie naprawi, jeśli sam tego nie chcesz. Taka właśnie jest historia Agnieszki i Darka. Ona nie radzi sobie z traumą, on myśli że można kochać i żyć za dwoje. Ostatnią próbą powrotu do normalności jest wyjazd do Oslo, czyli daleko od wspomnień. Chociaż w podróż każdy z nich rusza z innych powodów, odnajdą coś czego się nie spodziewali. Pomijając oczywiście barierę językową, gdyż Agnieszka będą tam dwa lata nadal nie potrafi dogadać się z pracodawcą - bo on nie zna polskiego. Ale najważniejszą lekcją okaże się coś zupełnie innego.

Debiut niezwykle intrygujący i pełen emocji. Nie ma czarnych i białych postaci, czy sytuacji. Postacie drugoplanowe, wcale takie nie są. Mają równie ważne problemy, bo każdy w swoim życiu gra pierwszoplanową rolę i takie odczucie się ma czytając książkę. Każdy jest ważny, nawet jeśli wspomniany jest kilkoma słowami, gdyż każdy bohater walczy o swoje "ja". Mimo iż sama miałam wątpliwości przy końcówce książki (może trochę idylliczna), ale każdy do takiego zakończenia dąży. Każdy z nas.


Przyznam jest w książce coś co mnie nadal nurtuje i czasem fragmenty wracają. A chyba o to chodzi, gdy czytamy.

1/24/2016

Kajecik 1/2016

Kajecik 1/2016
Wracamy do cytatów, pamiętam iż dla niektórych to ciekawy element blogu. Dla mnie też, w końcu w słowach szukamy otuchy, gdy z różnych przyczyn nie możemy jej znaleźć u innych.



Nadejdzie czas kiedy słońce będzie świeciło dla ludzi wolnych, którzy mają innego mistrza poza rozumem.
markiz de Condorcet

My - chwila. Tym właśnie byliśmy - jedynie chwilą. Nie było przeszłości, przyszłości, nie było niczego poza trwającą chwilą. Jakbyśmy byli zupełnie innymi ludźmi; ludźmi, którzy istnieją tylko w teraźniejszości.
K. Brooks

Ludzie nie lubią nie wiedzieć, kim jesteś i nie lubią rzeczy, które odstają od reszty, to ich przeraża. Wolą diabła, którego znają, niż tajemnicę, której nie rozumieją.
K. Brooks

Jeśli nic ci nie wychodzi, jeśli twoje życie jest nudne jak flaki z olejem, spójrz w lustro, wyciągnij rękę i powiedz "Chodź, będziemy tańczyć!" To działa. Przysięgam.
A.S. Girard

Powiedział, że żal trwa wiecznie, a jeśli nie, to nie jest prawdziwy.
K. Brooks

1/17/2016

Doktor Jekyll i pan Hyde

Doktor Jekyll i pan Hyde
Robert Louis Stevenson
Doktor Jekyll i pan Hyde



Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Lesław Haliński
Strony: 115

Uwielbiam fantastykę, co do tego chyba nie ma wątpliwości, jeśli przegląda się mojego bloga. Postanowiłam wrócić do książek starych, ale gdzieś kołatających w głowie. Oczywiście książkę zakupiłam już dawno, jednak swoje musiała przeleżeć. Wygrała ze względu na swoją grubość, wygodnie nosiło się w torebce. Ostatnio mam czas czytania tylko w poczekalniach, czy kolejkach w ubezpieczalniach. 

Poznałam uprzejmego, interesującego i trochę nostalgicznego dr Jekyll'a miał jak na naukowca ciekawe poglądy o podwójnej osobowości. Zresztą jeśli ktoś oglądał Avengers poznał przypadek tego naukowca. Postać na tyle mnie zainteresowała w filmie, iż postanowiłam poznać pierwowzór, jako że film nie przekazuje wielu istotnych rzeczy. Historię tak naprawdę poznajemy z ust prawnika Uttersona, który zaniepokojony testamentem przyjaciela i zmianą jego zachowania, rozpoczyna swoje śledztwo. W ten sposób poznajemy prawdę o doktorze Jekyll'u równo z naszym narratorem. Pan Hyde postać niezwykle negatywna i wzbudzająca strach, dla mnie niezwykle fascynująca. Szczególnie z faktu, iż nikt nie potrafi go opisać, ale wszyscy poznają.

Historia niezwykle inspirująca i pomimo tego zaskakująca. Większość pewnie spotkała się z doktorem Jekyll'em i panem Hyde'm, całej reszcie polecam podróż, w którą zabiera nas Robert L. Stevenson. Zachęcona tą lekturą, postanawiam po raz kolejny sięgnąć do jakieś klasyki.

1/11/2016

Nowość na blogu!

Nowość na blogu!
Nowy rok i nowość na blogu.

Postanowiłam wprowadzić nowość na blogu, nie wiem jak ją przyjmiecie, jednak jestem z tych osób, które muszą robić kilka rzeczy jednocześnie i bardzo chcę się tym podzielić. Już wcześniej próbowałam przemycić moje zdjęcia w postach: przy fotografowaniu książki, czy luźnej ilustracji do postu. Jednakże postanowiłam raz na jakiś czas wrzucać kilka swoich zdjęć, może wam się spodobają, a może będziecie unikać tych postów. Ryzyk fizyk, jak to się mówi. Oczywiście z kajecika nie rezygnuję, bo cytaty uwielbiam i żyć bez nich nie mogę. 

Reszta pozostaje bez zmian na blogu, może mniej książek będzie, ale to ze względu, iż nie jestem wstanie czasem napisać recenzji książki. Zdarza się, iż książka mnie zmęczy i jej nie doczytam. Nie lubię na siłę brnąć przez stronice, bo może za jakiś czas wrócę do tej książki i moje zdanie będzie diametralnie inne. 

Zatem kilka moich fotografii.

Wieże katedry w Opolu

Opole po zmroku. Latarnia

Krzak róży miniaturki w Olszowie

Lwów z dachu restauracji

1/09/2016

Watson S.J. Zanim zasnę

Watson S.J. Zanim zasnę
S. J. Watson
Zanim zasnę


Tłumaczenie: Ewa Penksyk-Kluczkowska
Wydawnictwo: Sonia Draga
Strony: 406


Rozpoczęłam rok 2016 iście mocno i z nutą niepokoju. O książce i filmie słyszałam, ale nie ciekawiło mnie jakoś specjalnie, więc sobie odpuściłam. Z nowym rokiem stwierdziłam jednak czemu nie, przeczytałam. Było przerażająco, intrygująco, mrocznie, ale człowiek nie mógł się oderwać od lektury.

Christine, po wypadku cierpi na nietypową amnezję, po zapadnięciu w głęboki sen traci pamięć. Rankiem się budzi i nie pamięta niczego z około 20 lat. Na ogół myśli, iż jest studentką. Później okazuje się, że jest kobietą w średnim wieku i w dodatku ma męża. I taki stres codziennie. W sumie to dobrze, iż nie pamięta jaki to stres. A tak poważnie, straszna sytuacja. Codziennie pustka i strach. Jednak pojawia się iskierka nadziei. W sekrecie przed mężem i w porozumieniu z lekarzem, Christine postanawia prowadzić dziennik i tak samodzielnie poznawać swoją historię życia.

Co odkryje? Że nie wszystko jest takie oczywiste. A pamięć powoli powraca na coraz dłużej, nowe informacje nie zawsze bywają jednak dobre. Niektóre są wręcz przerażające, Wspomnienia jednakże mają jeszcze to do siebie, iż przypominamy sobie własne błędy i przewinienia. Co takiego odkryje Christine, iż zapisze w dzienniku, żeby nie ufać własnemu mężowi? 

Jak dla mnie książka trzymająca w napięciu. Strach, bezsilność i zależność głównej bohaterki było czuć na każdym kroku. Bo jak sobie pomóc jeśli nie masz pewności czy jutro będziesz to pamiętać? Dobrze, że budzę się rano i wiem kim jestem i gdzie :) 
Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger