lipca 15, 2017

Zapisując wspomnienia...

Zapisując wspomnienia...
Michelle Paver
"Cienie w mroku"


Gdy bardzo czegoś chcemy nie zważamy na ostrzeżenia, czy sugestie. Jack, Algie, Teddy, Gus i Hugo mieli plan, chcieli coś osiągnąć i zyskać trochę sławy. Wyruszając na daleką północ, na roczną wyprawę na Spitsbergen, chcą udowodnić swoją wiedzę, męstwo. Każdy z nich jest zupełnie inny, są sklejką różnych osobowości, ale wierzą w sukces wyprawy. Jednakże do zatoczki Gruhunken docierają już tylko we trójkę, a tam nie jest lepiej. A raczej coraz gorzej. W końcu Jack zostaje sam, a może jednak niezupełnie sam, ma do dyspozycji stado husky (z którymi się nie lubią).

Na początku książki dowiadujemy się, że podczas tej wyprawy wydarzyła się tragedia, o której nie chcą mówić jej uczestnicy. W końcu poznajemy historię z zapisków Jacka. Każdy z nich prowadził swój dziennik i zapisywał swoje spostrzeżenia, obawy, odczucia. Dzięki dziennikowi Jacka poznajemy jego i Gruhunken. Dowiadujemy się jak to jest żyć w ciągłej ciemności, a potem w jeszcze głębszej ciemności. Razem z nim doświadczamy samotności, samotności w ciemności. Z różnych stron atakują nas lęki, obawy, samotność i echo przeszłości (tak nazwał to Jack). Czy było ono prawdziwe czy tylko wytworem wyobraźni? To zostawiam każdemu do oceny. Czytając jednak dziennik Jacka ma się wrażenie, iż w ciemności może czaić się wszystko. A nasze własne lęki nie są najgorszą rzeczą jaka może nas spotkać. 

Czy warto sięgać po "Cienie w mroku"? Dla mnie to była ciekawa lektura. Książka nie jest obszerna, ale klimatyczna. Nie przepadam za horrorami, thrillerami, jednakże forma dziennika jaką wybrała autorka zaciekawiła mnie. W dodatku ciągle miało się wrażenie, to naprawdę mogło się wydarzyć... 

lipca 01, 2017

Poligon i samochody

Poligon i samochody
Dzisiaj zabrałam się z bratem i jego ekipą na poligon, gdzie miał być jakiś pokaz. Nie wiedziałam dokładnie na co się wybieram, co w moim przypadku jest dość częste. Miałam zabrać aparat, bo będzie się działo. Wzięłam i wyszło kilka fajnych fotek. Samochody i dużo błota, tak w skrócie można podsumować wyczyny na poligonie. Osobiście nie popieram zarzynania auta, serce mnie boli, gdy słyszę jak ktoś przy zmianie biegów nie docisnął sprzęgła. Jednak ostatnie zdjęcie pokazuje ulatującą duszę samochodu, brat twierdzi, że to ostatni koń mechaniczny. Sami oceńcie. 








czerwca 28, 2017

@Kajecik

@Kajecik

Tym razem trochę o życiu i o nas, wszystko okraszone pięknymi kwiatami.







czerwca 26, 2017

Historia dla najmłodszych

Historia dla najmłodszych
Annie Jay
"Elżbieta księżniczka z Wersalu. Sekret pozytywki."



Historia księżniczki Elżbiety, wnuczki króla Ludwika XV i siostry Ludwika XVI. Poznajemy jedenastoletnią dziewczynkę, rozpieszczoną, najmłodszą, czyli ulubienicę, której można więcej. Rozpoczynając przygodę z Elą: na początku mamy podpisane ilustracje wszystkich ważniejszych bohaterów książki, z krótką charakterystyką. Na końcu natomiast znajduje się plan Wersalu, a także informacja o modnych fryzurach za Ludwika XVI.

Sekret pozytywki to pierwszy tom, mnie zaciekawił ładnym wykonaniem i nawiązaniem do postaci historycznych. Oczywiście nie spotkamy tutaj wykładu typu: urodziła się, wychowała się, wyszła za mąż itd. Poznajemy raczej zwyczaje i zasady obowiązujące na francuskim dworze w XVIII wieku. Elżbieta ubolewa nad tym czego jej niewolno, jakie są jej obowiązki i czego się od niej wymaga. Trudniejsze zwrotu, które mogą nie być dziecku znane są okraszone przypisem (jak na zdjęciu poniżej) i od razu jasne o co chodzi. W tym tomie Elżbieta niechcący uszkodziła cenną pozytywkę otrzymaną od dziadka. Jednakże wtedy właśnie odnajduje ukrytą karteczkę z tajemniczą, zaszyfrowaną informacją. Postanawia odkryć prawdę.


Myślę, iż na początek przygody z historią jest to świetna książka, chociaż z oczywistych względów raczej dla dziewczynek. W ciekawy i przystępny sposób przybliża realia Wersalu, a także podsuwa kilka terminów, które mogą się później przydać na lekcji historii. 

Urocze ilustracje :) 

czerwca 18, 2017

Trochę muzyki....

Trochę muzyki....
IX Parada Orkiestr w Prószkowie


Coś dla ucha i oka. Orkiestra na żywo to zawsze coś innego, niż muzyka w radiu. W dodatku 12 orkiestr, w tym polskie, niemieckie i czeskie. Nie będę się rozpisywać, wrzucam kilka fotek i filmików :) 





video





video

czerwca 15, 2017

Mróz - pisarz i postać historyczna

Mróz - pisarz i postać historyczna
Remigiusz Mróz
"Behawiorysta"


Za chwilę lato, a ze wszech stron tylko informacje o Mrozie i Mrozie... Czytelniczki mojej biblioteki prawie się biją o jego książki, ale jakoś to nie moje klimaty. Zaciekawił mnie jednak "Behawiorysta" z tytułu i opisu wnioskowałam, że może przypaść mi do gustu. Czasem to jednak za mała motywacja. Niedawno był Festiwal Książki w Opolu, oczywiście autor był jednym z gości, kolejki po autografy pozazdrościłby niejeden PRL-owski sklep. Jednak zmotywowały mnie dopiero zaliczenia z przedmiotu zwanego "historią regionu". Przeglądając prace zaliczeniowe, które miały opisywać miejsce, wydarzenie, postać historyczną związaną z regionem studenta - mój promotor odkrył pracę pod tytułem "Remigiusz Mróz". Jeśli już historia o nim traktuje, muszę przeczytać którąś z książek - jak na odpowiedzialnego histeryka przystało.

Tyle wstępu. Nadszedł czas na książkę, którą czytało mi się dobrze. Po gromie filmów, seriali kryminalnych i kilku książkach traktujących o zwyrodnialcach, wiedziałam z czym będę się mierzyć w "Behawioryście".  Wiele ruchów było do przewidzenia, jednakże nie wpływało to na odbiór książki. Postać Gerarda, byłego prokuratora z manierami z poprzednich epok, mnie osobiście ujęła (ale to moje skłonności do nietuzinkowych imion i zanikających manier), chociaż mógł trochę szybciej poukładać te puzzle. Z zainteresowaniem jednak śledziłam jego poczynania i rozmowy, bo zgadzam się że wiele mówimy, nic nie mówiąc itd. Jednak mimo wykształcenia i pozorów, życie i przeszłość zostawiają ślad, który daje o sobie znać w najtrudniejszych chwilach, pokazując, że jesteśmy ludźmi. Mimo życia w XXI wieku gdzie mamy praktycznie do wszystkiego dostęp, informacje osaczają nas zewsząd, nasze pierwotne instynkty nas nie opuszczają. Zaś człowiek potrafi być niewyobrażalnie brutalny, bądź uległy.

Fabuły nie będę streszczać, bo to książka, którą należy przeczytać i się nad nią zastanowić. W sumie Opole nie jest duże, wielu z czytających orientuje się w topografii miasta. Ale to powinno uświadomić nam, że nie tylko w Ameryce takie rzeczy mogą się zdarzyć. Sam autor stwierdza, że zależało mu na jak najbardziej prawdopodobnym scenariuszu. I też mam nadzieję, że w wielu kwestiach się mylił.

czerwca 12, 2017

Bonowicz & Zakład Pogrzebowy

Bonowicz & Zakład Pogrzebowy
Karina Bonowicz
"I tu jest bies pogrzebany"


Uwielbiam takie książki, uśmiech towarzyszył mi prawie przez całą lekturę. Jest wszystko co człowiekowi do szczęścia potrzebne: zakład pogrzebowy, siostry typu dzień/noc, nieszczęśliwy pisarz i lekarz, a do tego autor z moim ulubionym poczuciem humoru. W końcu wszyscy dążymy do tego samego miejsca i nikt nie ominie zakładu pogrzebowego. A tam można spotkać ciekawych ludzi. 

Bohaterów poznajemy z ich perspektywy, każdy opowiada fragmenty swojego życia, razem tworząc całą historię. Są trochę groteskowi, ale w przyjemni w odbiorze, przedstawiają swoje wady, obawy i sposób patrzenia na świat. Maria panicznie boi się starości i wszędzie widzi jej oznaki, w końcu starzejemy się z każdą godziną. Nina jej młodsza siostra, choruje na... wszystko, a jej lista leków jest dłuższa niż litania. Edward pisarz bojący się własnego cienia i zabójczo zakochany w swojej żonie Marii, której zafundował celibat. Jakub, nieśmiały lekarz, cierpiący na bezsenność i monotonię własnego życia. Na końcu przedstawiam Eugeniusza, właściciela zakładu pogrzebowego, który nie wie czy nie czeka go śmierć, bo może to być ostateczny sposób ratowania rodzinnej firmy.

Wszystko przedstawione z dystansem i humorem, bo sprawy ostateczne i tak nikogo nie ominą. Polecam dla rozrywki i nietuzinkowych bohaterów. 


maja 31, 2017

Zaczynajmy od początku...

Zaczynajmy od początku...
Arthur Conan Doyle
"Studium w szkarłacie"


Wszystkim dobrze znany Sherlock Holmes, zachwyca i inspiruje od lat. Chyba nie ma dziecka, które nie słyszało o niezwykłym detektywie. Ile filmów, seriali i postaci zostało wykreowanych na Holmesie. Jednak pierwowzór i tak najlepszy. 

Ja swoją przygodę rozpoczynam od "Studium w szkarłacie", która przedstawia początki znajomości Sherlocka i Watsona. Ciekawej, pełnej sprzeczności przyjaźni i możliwości rozwiązywania zagadek. Już pierwsze odkrycia na miejscu zbrodni, współpraca z organami władzy tworzą nietuzinkową więź między bohaterami. I właśnie ona jest największym atutem powieści - ileż dywagacji na jej temat już można było przeczytać. Mnie natomiast zachwycił styl, lekkość pióra, pomimo sędziwego już wieku powieści. Arogancja Sherlocka, dedukcja i codzienne rytuały, zostają uzupełnione przez Watsona, który będąc jego przeciwieństwem, tak naprawdę uzupełnia go i wpływa na niego. W końcu pojawia się ktoś ważny dla detektywa, osoba z której zdaniem się liczy. 

Przyznam, iż po obejrzeniu kilku ekranizacji Sherlocka Holmesa i tak książka mnie bardziej zachwyciła. Ale zawsze uważam, że książka jest wyjątkowa, a bohaterowie w niej są bardziej nasi, niż ci ekranowi.

maja 19, 2017

Udręka braku...

Udręka braku...
Janusz L. Wiśniewski
"Udręka braku pożądania"


Do książek Wiśniewskiego zawsze siadam z ciekawością, bo ludzie mają zawsze coś do opowiedzenia. I mimo iż niektóre historie się powtórzą, to różnią się często szczegółami, bo relacje między ludzkie można włożyć w wyuczone szablony, ale zawsze znajdzie się ktoś kto od niego odchodzi. Tutaj dodatkowo zachwyca mnie okładka i nie tylko dlatego, iż pasuje do Grunt to okładka, ale ma coś co przyciąga wzrok.


Ten tom czytałam i ogarniał mnie wyjątkowy smutek. Każda historia była trudna, a w dodatku poznając tylko jej fragment wydawała się jeszcze trudniejsza. Mężczyzna zwierzający się z uczuć jakie nim targają od rozwodu, o poczuciu odtrącenia przez żonę i córki, które nie robiąc tego świadomie, żyjąc na dwa domy uwidaczniały pustkę w jakiej żył ich ojciec. Kobieta próbująca wydostać się z piekła zgotowanego przez Rosjanina, też w ciągłym niepokoju i niepewności. Później przypadki osób z oziębłością seksualną, którzy kochają, ale uświadamiają sobie, iż nie mogą dać partnerowi wszystkiego. Jak szukają pomocy, jak partnerzy ich wspierają. Wszystkie historie są piękne w swej udręce, bo często to właśnie towarzyszy bohaterom opowiadań. 

Krótkie, szorstkie, pełne emocji, brutalne, często niesprawiedliwe i bez ubarwień takie bywa życie - a te opowieści też takie są. Polecam fanom Wiśniewskiego i tym którzy dopiero go poznają. Mnie i tak za każdym razem urzeka. 

Chociaż mój egzemplarz miał dubeltowe strony, co było momentami ciekawe.

maja 17, 2017

Netflix i Anne with an "e"

Netflix i Anne with an "e"
Anne with an "e"

Ania z Zielonego Wzgórza, lektura lat młodzieńczych i duży sentyment w dorosłości. Książki, do których chętnie wracam i seria filmów z Megan Wollows. Bardzo lubiłam je oglądać, nawet enty raz. Oczywiście zastanawiałam się nad nowszą wersją filmów o Ani, ale jednak trudno dorównać dobrej ekranizacji. Netflix postanowił jednak spróbować. I jak wyszło? Cóż...


Uwielbiam tę nową wersję Ani! Niezwykła młoda aktorka, która mnie zachwyca swoją grą,  ciekawi aktorzy, piękne krajobrazy. Spokojna narracja przedstawiająca różne aspekty życia Ani, jej bliskich, przyjaciół, ludzi z otoczenia. Oczywiście to adaptacja i nie wszystko musi się zgadzać z książką, nigdy tego nie wymagam od ekranizacji, bo to zawsze wizja konkretnej grupy ludzi i nie musi się zgadzać z moimi odczuciami. 

Przyznam, iż przy pierwszych odcinkach łza się w oku kręciła, momenty gdy patrzyliśmy na chwile rozterki i szczęścia bohaterów tak pięknie ujętych. Niespiesznie, by widz również mógł się nad tym zastanowić i właśnie to mnie najbardziej w tej produkcji urzeka, nie pędzimy z materiałem, bo przedstawienie ludzkich uczuć jest równie istotne. Nie wiem jak wy, ale każdy odcinek był dla mnie przygodą, również emocjonalną. 


Na co jeszcze zwróciłam uwagę? Szorstkość i surowość krajobrazu, ludzi, ubrań. Ciekawe, nieszablonowe ujęcia np. kadr przez szybę, lustro, czy z jakiegoś ciekawego skosu, który tworzył klimat w scenie. Tak jak uwielbiałam bohaterów w starej wersji Ani, tak uwielbiam tych młodych, bo wykonali kawał dobrej roboty. Oczywiście sentyment pozostanie, ale Anię się po prostu kocha za to jaka jest i co wniosła do naszego życia: wyobraźnię, temperament, marzenia, odwagę, upór i tę wiarę w świat i ludzi. 

Poza tym Gilbert też dobrze się zapowiada. Mam nadzieję, że jednak nie poprzestaną na pierwszej serii i wrócimy do przygód Ani, nie Anny :) 

A jakie są wasze wrażenia i odczucia?

maja 15, 2017

Życie jest cudem, o który trzeba walczyć.

Życie jest cudem, o który trzeba walczyć.
Dorota Łosiewicz
"Życie jest cudem"



Każda z przedstawionych historii jest piękna, wzruszająca, momentami przerażająca. A fakt iż są one prawdziwe jeszcze bardziej oddziałuje na wyobraźnię. Nie ma tutaj specjalnie ubarwień, słowa bohaterów są często brutalne, zawsze szczere, bo sytuacje w jakich się znaleźli są sprawdzianem, tym najtrudniejszym w życiu.

10 historii pełnych nadziei, wiary i ludzkiej walki, by ocalić życie. W końcu życie jest naszym najcenniejszym darem, jedynym i niepodważalnym. Znajdziemy tutaj małżeństwa, które musiały przejść walkę o swoje dziecko - jeszcze nienarodzone. Takie, które miały niewiele czasu, aby pożegnać swoje maleństwo. Również takie, które rodzicielstwo momentami przerastało i musieli zdecydować czy walczyć. Dorota Łosiewicz przedstawia prawdziwych ludzi, ich życie, chwile szczęścia, zwątpienia, czas modlitwy, szukania odpowiedzi. Na pewno nie są to łatwe historie, bo wdzierają się głęboko, ale są to historie warte opowiedzenia. Historie prawdziwych bohaterów. 

Nie będę streszczać każdej historii, bo trzeba się z nimi zapoznać osobiście, są przepięknie opisane, bez zbędnych ozdobników. Poruszają i skłaniają do reflekcji, ukazują jakim cudem jest życie i że czasem trzeba o nie naprawdę zawalczyć.

maja 06, 2017

Nowa forma @kajeciku

Nowa forma @kajeciku
Witam, 
jak wiecie uwielbiam cytaty. Sporadycznie umieszczałam posty z kilkoma fajnymi (wg mnie :P) hasłami znanych/nieznanych. Ciągle mi jednak czegoś brakowało. W międzyczasie dużo chodzę z aparatem i pstrykam. Uznałam a jeśli to połączę, może wyjdzie coś fajnego. Wiem, że stron z takimi cytatami jest sporo, ale te zrobione samemu są zawsze jakby fajniejsze, bo zrobione samodzielnie. Wstępnie podrzucam dwa w moim wykonaniu. 

Miłego weekendu. Może chociaż u was słońce na horyzoncie!




maja 04, 2017

Poznań w obiektywie

Poznań w obiektywie
Sprawy zawodowe tym razem wysłały mnie do Poznania. Między spotkaniami i wizytą w archiwum udało mi się popełnić kilka zdjęć. Muszę przyznać, że to piękne i ciekawe miasto i mam nadzieję, że następnym razem będę miała więcej czasu na zwiedzanie.

Oczywiście w miarę możliwości zapraszam na stronę Fb i Insta :) 



Copyright © 2016 CzerwoneTrampki , Blogger