piątek, 19 maja 2017

Udręka braku...

Janusz L. Wiśniewski
Udręka braku pożądania


Do książek Wiśniewskiego zawsze siadam z ciekawością, bo ludzie mają zawsze coś do opowiedzenia. I mimo iż niektóre historie się powtórzą, to różnią się często szczegółami, bo relacje między ludzkie można włożyć w wyuczone szablony, ale zawsze znajdzie się ktoś kto od niego odchodzi. Tutaj dodatkowo zachwyca mnie okładka i nie tylko dlatego, iż pasuje do Grunt to okładka, ale ma coś co przyciąga wzrok.

Ten tom czytałam i ogarniał mnie wyjątkowy smutek. Każda historia była trudna, a w dodatku poznając tylko jej fragment wydawała się jeszcze trudniejsza. Mężczyzna zwierzający się z uczuć jakie nim targają od rozwodu, o poczuciu odtrącenia przez żonę i córki, które nie robiąc tego świadomie, żyjąc na dwa domy uwidaczniały pustkę w jakiej żył ich ojciec. Kobieta próbująca wydostać się z piekła zgotowanego przez Rosjanina, też w ciągłym niepokoju i niepewności. Później przypadki osób z oziębłością seksualną, którzy kochają, ale uświadamiają sobie, iż nie mogą dać partnerowi wszystkiego. Jak szukają pomocy, jak partnerzy ich wspierają. Wszystkie historie są piękne w swej udręce, bo często to właśnie towarzyszy bohaterom opowiadań. 

Krótkie, szorstkie, pełne emocji, brutalne, często niesprawiedliwe i bez ubarwień takie bywa życie - a te opowieści też takie są. Polecam fanom Wiśniewskiego i tym którzy dopiero go poznają. Mnie i tak za każdym razem urzeka. 

Chociaż mój egzemplarz miał dubeltowe strony, co było momentami ciekawe.

środa, 17 maja 2017

Netflix i Anne with an "e"

Anne with an "e"

Ania z Zielonego Wzgórza, lektura lat młodzieńczych i duży sentyment w dorosłości. Książki, do których chętnie wracam i seria filmów z Megan Wollows. Bardzo lubiłam je oglądać, nawet enty raz. Oczywiście zastanawiałam się nad nowszą wersją filmów o Ani, ale jednak trudno dorównać dobrej ekranizacji. Netflix postanowił jednak spróbować. I jak wyszło? Cóż...


Uwielbiam tę nową wersję Ani! Niezwykła młoda aktorka, która mnie zachwyca swoją grą,  ciekawi aktorzy, piękne krajobrazy. Spokojna narracja przedstawiająca różne aspekty życia Ani, jej bliskich, przyjaciół, ludzi z otoczenia. Oczywiście to adaptacja i nie wszystko musi się zgadzać z książką, nigdy tego nie wymagam od ekranizacji, bo to zawsze wizja konkretnej grupy ludzi i nie musi się zgadzać z moimi odczuciami. 

Przyznam, iż przy pierwszych odcinkach łza się w oku kręciła, momenty gdy patrzyliśmy na chwile rozterki i szczęścia bohaterów tak pięknie ujętych. Niespiesznie, by widz również mógł się nad tym zastanowić i właśnie to mnie najbardziej w tej produkcji urzeka, nie pędzimy z materiałem, bo przedstawienie ludzkich uczuć jest równie istotne. Nie wiem jak wy, ale każdy odcinek był dla mnie przygodą, również emocjonalną. 


Na co jeszcze zwróciłam uwagę? Szorstkość i surowość krajobrazu, ludzi, ubrań. Ciekawe, nieszablonowe ujęcia np. kadr przez szybę, lustro, czy z jakiegoś ciekawego skosu, który tworzył klimat w scenie. Tak jak uwielbiałam bohaterów w starej wersji Ani, tak uwielbiam tych młodych, bo wykonali kawał dobrej roboty. Oczywiście sentyment pozostanie, ale Anię się po prostu kocha za to jaka jest i co wniosła do naszego życia: wyobraźnię, temperament, marzenia, odwagę, upór i tę wiarę w świat i ludzi. 

Poza tym Gilbert też dobrze się zapowiada. Mam nadzieję, że jednak nie poprzestaną na pierwszej serii i wrócimy do przygód Ani, nie Anny :) 

A jakie są wasze wrażenia i odczucia?

poniedziałek, 15 maja 2017

Życie jest cudem, o który trzeba walczyć.

Dorota Łosiewicz
Życie jest cudem



Każda z przedstawionych historii jest piękna, wzruszająca, momentami przerażająca. A fakt iż są one prawdziwe jeszcze bardziej oddziałuje na wyobraźnię. Nie ma tutaj specjalnie ubarwień, słowa bohaterów są często brutalne, zawsze szczere, bo sytuacje w jakich się znaleźli są sprawdzianem, tym najtrudniejszym w życiu.

10 historii pełnych nadziei, wiary i ludzkiej walki, by ocalić życie. W końcu życie jest naszym najcenniejszym darem, jedynym i niepodważalnym. Znajdziemy tutaj małżeństwa, które musiały przejść walkę o swoje dziecko - jeszcze nienarodzone. Takie, które miały niewiele czasu, aby pożegnać swoje maleństwo. Również takie, które rodzicielstwo momentami przerastało i musieli zdecydować czy walczyć. Dorota Łosiewicz przedstawia prawdziwych ludzi, ich życie, chwile szczęścia, zwątpienia, czas modlitwy, szukania odpowiedzi. Na pewno nie są to łatwe historie, bo wdzierają się głęboko, ale są to historie warte opowiedzenia. Historie prawdziwych bohaterów. 

Nie będę streszczać każdej historii, bo trzeba się z nimi zapoznać osobiście, są przepięknie opisane, bez zbędnych ozdobników. Poruszają i skłaniają do reflekcji, ukazują jakim cudem jest życie i że czasem trzeba o nie naprawdę zawalczyć.

sobota, 6 maja 2017

Nowa forma @kajeciku

Witam, 
jak wiecie uwielbiam cytaty. Sporadycznie umieszczałam posty z kilkoma fajnymi (wg mnie :P) hasłami znanych/nieznanych. Ciągle mi jednak czegoś brakowało. W międzyczasie dużo chodzę z aparatem i pstrykam. Uznałam a jeśli to połączę, może wyjdzie coś fajnego. Wiem, że stron z takimi cytatami jest sporo, ale te zrobione samemu są zawsze jakby fajniejsze, bo zrobione samodzielnie. Wstępnie podrzucam dwa w moim wykonaniu. 

Miłego weekendu. Może chociaż u was słońce na horyzoncie!




czwartek, 4 maja 2017

Poznań w obiektywie

Sprawy zawodowe tym razem wysłały mnie do Poznania. Między spotkaniami i wizytą w archiwum udało mi się popełnić kilka zdjęć. Muszę przyznać, że to piękne i ciekawe miasto i mam nadzieję, że następnym razem będę miała więcej czasu na zwiedzanie.

Oczywiście w miarę możliwości zapraszam na stronę Fb i Insta :) 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...